Blog > Komentarze do wpisu

Wolna Polska - 1990-95 - czas żniw

Podczas wakacji wielkanocnych poznałem wesołego pana. Nosił popularne w Polsce imię, ale wszyscy nazywali go Kuśwa. Ten przydomek to był wyraz, który nie schodził mu z ust. Śmiesznie brzmiało to w wykonaniu dzieci:
- Mamusiu, pan Kuśwa dał mi czekoladowe jajko.

Pan Kuśwa przyjechał do Australii wraz z falą solidarnościowej emigracji czyli w latach 1982/83. Znalazł pracę w farbryce opon Dunlop. Pracowało tam wielu świeżoprzybyłych Polaków. Majstrami i brygadzistami byli Jugosłowianie i chętnie przyjmowali Polakow do najprostszych prac.
Pan Kuśwa był potężnym osiłkiem więc dostał pracę przy transporcie opon. Ciężka fizyczna praca wymagająca wielkiej siły. Nic dziwnego, że po dość krótkim czasie doznał kontuzji kregosłupa. Ubiegał się o rentę inwalidzką, ale to trwało dość długo więc póki co przesunięto go do lekkiej pracy zastępczej - ocierać koledze pot z oczu.
Ten kolega, też Polak, był niezwykle wydajnym operatorem maszyny, w której przygotowywano metalowy szkielet opony. Trzeba było sprytnie ułożyć wiele drutów i nacisnąć guzik żeby prasa je zacisnęła. Nasz przodownik pracy robił to kilka razy szybciej niż inni, ale często musiał ocierać pot z czoła. Uznano, że jeśli ktoś go w tej jałowej czynności wyręczy to zwiększona wydaność pracy pokryje zarobki pomocnika.
Przydzielono pana Kuśwę. Robota szła jak z płatka, ale któregoś dnia panowie, jak to Polacy, zagadali się o polityce. Dyskusja była tak zażarta, że pan Kuśwa zasłonił koledze oczy w momencie naciskania guzika prasy. Rezultat - kilka obciętych palców.
- Jest mi za to wdzięczny - twierdził pan Kuśwa - dostał duże odszkodowanie, otworzył byznes i dobrze mu się powodzi. Bez tego odszkodowania dalej tłukłby te opony.

Pan Kuśwa dostał też jakieś odszkodowanie czy rentę, też prowadził jakiś skromny byznes. Kilka razy wspominał o zamiarze powrotu do Polski, że koledzy go namawiają, że żona oponuje. Wreszcie pojechał z wizytą.
Wrócił zdruzgotany.
- Przecież namawiali mnie, prawie prosili żebym przyjechał, a ja, kuśwa, siedziałem tu jak głupi.
Okazało się, że jego koledzy to obecnie (rok 1994/5) śmietanka polskiego byznesu.

Wreszcie zdecydował się na wizytę w Polsce żeby sprawdzić sprawy na miejscu. Na dworcu w Krakowie czekała na niego limuzyna. Zawiozła go do domu jednego z kolegów....
- To był, kuśwa, pałac. W Australii takiego, kuśwa, nie widziałem.
Pozostali koledzy byli podobnie urządzeni. Śmiali się z niego - małowierny - kolegom z wojewódzkich komitetów nie wierzył.
Wymieniał nazwy znanych mi przedsiębiorstw. Prywatyzacja - jak ktoś miał dojścia, to można było załapać się na każde z nich. 
Wrócił do Australii załamany.

Jednak koledzy tak całkiem o nim nie zapomnieli. Po pewnym czasie wrócił do Polski, dostał udział w jakimś cmemtarzu, potem doszła stacja benzynowa.

Pisząc moje wspomnienia z czasów PRL - KLIK - byłem sfrustrowany i zasmucony niemożnością znalezienia na internecie informacji o czołowych zakładach pracy z czasów komuny. Wszystko wyparowało. Wydaje mi się, że wizja czasów komuny, z których nie pozostało nic wartościowego była i jest wygodna dla wszystkich.

środa, 03 lutego 2016, pharlap
Tagi: zasłyszane

Polecane wpisy

  • Najszczęśliwszy dzień

    Wczoraj rano, bardzo rano, usłyszałem w radio informację: - Pogoda, pogoda według meteorologów będzie dzisiaj... yyy ...będzie najgorsza od wczoraj. Święta racj

  • Podwodni piraci

    Dzisiaj (25 kwietnia) obchodzimy w Australii ANZAC Day czyli święto żołnierza. Okazją jest rocznica bitwy pod Gallipoli -25/4/1915. Pisałem o tym kilka razy: Hi

  • Na przykład Szarapowa

    Oczywiście mam na myśli dopingową wpadkę słynnej tenisistki - KLIK . Po pierwsze i najmniej istotne, to nadziwić się nie mogę, że osoba prowadząca tak duży byzn

  • zapalenie... skarpetek

    Niedawno jechałam pociągiem. Zima w rozkwicie, więc nie ma się co dziwić, że mogłam usłyszeć takie oto słowa wypowiedziane przez jednego z pasażerów po wejściu

  • Dzień w zasadzie

    Pytanie w zadaniu tekstowym : "Ile jabłoni było w sadzie ?" Odpowiedź: "W zasadzie było 200 jabłoni". Spontaniczna wypowiedź : "W zasadzie należy kochać wszys

Komentarze
2016/02/03 11:09:56
Oczywiście, że taka wizja jest wygodna - prawie wszystko zostało rozkradzione, zamiast utrzymane i zmodernizowane.
-
2016/02/03 17:27:34
Mieszkam w mieście, w którym swego czasu funkcjonował duży zakład produkujący wyroby bieliźniarskie. Zatrudniał kilkanaście tysięcy pracowników, głownie kobiet. Wyroby były poszukiwane w całej Polsce a nawet szły na eksport. To była znana marka, jak to się mówi. Po zmianie ustrojowej krok po kroku zakład upadał aż całkiem został zlikwidowany. Tysiące kobiet nawet w wieku produkcyjnym straciły pracę.
-
2016/02/04 08:16:18
W moim mieście był duży zakład produkujący ubrania. Była to wówczas dość znana marka, na poziomie Wólczanki. Teraz z okien mojej pracy widzę wielki budynek który straszy powybijanymi szybami. Niszczeje. Masa ludzi straciła pracę. Nic dobrego z tej prywatyzacji nie wyniknęło.
-
2016/02/04 09:20:26
Nie wiem jak sobie poradziły z tym inne kraje postkomunistyczne. Wydaje mi się, że w najlepszej pozycji było NRD a jednak tam nastąpiło też poważne załamanie gospodarcze.
Fakt pozostaje faktem - w Polsce sporo osób bardzo się na tym wzbogaciło i teraz są gwiazdami byznesu.