Blog > Komentarze do wpisu

Lody, lody!

Poniższe zdjęcie zrobiłem kilka dni temu w nasyconej włoskimi restauracjami dzielnicy Melbourne...

Lody

Zauważyłem to tylko dzięki nieznośnemu hałasowi miniskutera a przecież powinno być: Lody! Loooooody!

We wczesnym dzieciństwie taki sygnał to była jedyna okazja aby zjeść loda. Matka dawała mi pieniądze i biegłem do bramy gdzie cierpliwie czekał lodziarz. Oczywiście nie na skuterze i w ogóle nie taki jak powyżej.
Wrzuciłem na google hasło lodziarz - wyskoczyło sporo zdjęć, większość bez sensu. Wrzuciłem ice cream seller - trochę lepiej...

Lodziarz

"Mój" lodziarz miał przed sobą białe, nieco odrapane, pudło bez żadnych napisów. W pudle był pojemnik z lodami obłożony kostkami lodu. Te kostki lodu pochodziły z lodu zebranego podczas zimy czyli 3-5 miesięcy wcześniej.

Wafle... nie, nie były wcale stożkowe tylko dwa kwadratowe kawałki wafla, między które lodziarz wkładał jedną lub dwie kulki lodów. Właśnie takie najbardziej mi smakowały. Były raczej miękkie, wafle szybko namiękały lodową masą. Można je było wtedy zacisnąć ustami dookoła w coś w rodzaju pieroga. Potem powolutku obgryzałem dookoła. Ta mieszanka lodów i wafla smakowała mi najbardziej.
Wafle stożkowe wprowadzili  znacznie później.
Dopiero po ostatniej klasie szkoły podstawowej, na wakacjach nad morzem, poznałem fabrycznie produkowane lody pingwin i mewa, na patyku, roznoszone po plaży w niewielkim pudełku.

To wszystko przypomniało mi się na widok tego lodo-skuterzysty. Nawet nie przyszło mi do głowy żeby go wzywać, nie był z mojej bajki.

wtorek, 15 marca 2016, pharlap
Tagi: wspomnienia

Polecane wpisy

Komentarze
2016/03/16 16:47:02
Smaki dzieciństwa nigdy nie wrócą :-)