Blog > Komentarze do wpisu

Ojczyzna czy planeta?

Kontynuuję wątek tłumaczeń z języków obcych zainspirowany blogowymi rozważaniami na ten temat - KLIK.

Niedawno przeczytałem informację, że szykuje się nowe tłumaczenie W poszukiwaniu straconego czasu M. Prousta - KLIK (poprzednie tłumaczenie było autorstwa Tadeusza Boya-Żeleńskiego).

Dlaczego tłumaczyć po raz drugi?
Polecam lekturę zlinkowanego powyżej artykułu tłumaczki - pani K. Rodowskiej. Argumenty są ciekawe i jak dla mnie przekonujące. Dla zachęty wspomnę tylko, że zmienione zostanie nawet tłumaczenie tytułu powieści. Nowy tytuł - W poszukiwaniu utraconego czasu.

Pomarudzę tutaj nad tłumaczeniem dzieła znacznie mniejszych rozmiarów, w którym nowi tłumacze również zmienili tytuł...

Ojczyzna Planeta

Po lewej wydanie Pax z 1957 roku, tłumaczenie Maria Morstin-Górska. Po prawej wydanie Państwowego Instytutu Wydawniczego z 1960 roku, tłumaczenie Wiera i Zbigniew Bieńkowscy.

O ile w przypadku Prousta pani Rodowska przytacza istotny argument - w ciągu 80 lat język się zmienił, to w przypadku książki Antoine de Saint Exupery tłumaczenia dzieli zaledwie 3 lata.

Dlaczego w czasach "komuny", kiedy prawie wszystko było wspólne, ktoś zlecił ponowne tłumaczenie niedawno wydanej książki? To może być ciekawa sprawa, ale niestety nie mam możliwości przeprowadzenia śledztwa.
Widzę, że wszystkie wznowienia książki korzystają z tłumaczenia pp. Bieńkowskich.

Przez długie lata to była dla mnie bardzo ważna książka, poczynając od tytułu. Tego z pierwszego tłumaczenia - Ziemia - ojczyzna ludzi.
Ojczyzna - miejsce, z którego pochodzimy. To coś całkiem innego niż planeta - ciało kosmiczne, na którym mieszkamy.
Inna sprawa, że tytuł oryginału jest bardzo lakoniczny: Terre des hommes - Ziemia ludzi. Dla mnie ten tytuł jest bliższy terminowi ojczyzna. Ziemia ludzi - nasza ziemia - nie w kategorii właśności tylko przynależności.

Dla rozweselania podaję tłumaczenie tytułu na angielski - Man and His World - Człowiek i jego świat - to wygląda mi raczej na tytuł broszurki popularno-naukowej. Nie dziwię się, że korzystając z takich tłumaczeń arcydzieł literatury światowej, Anglosasi mogli sobie wyrobić przekonanie, że jedyna literatura warta czytania powstaje w jezyku angielskim.

Wrócę do rozwazań na temat problemów tłumaczenia książki przetłumaczonej zaledwie 3 lata wcześniej.
Czy w dziedzinie tłumaczeń obowiązuje prawo autorskie? Wydaje mi się, że tak. W takim razie, ile zdań można przetłumaczyć w ten sam sposób jak we wcześniejszym tłumaczeniu?
Patrząc na poniższy fragment, dochodzę do wniosku, że ani jednego.

Oto tłumaczenie prologu przez Marię Morstin-Górską...

Prolog1

A tutaj tłuamczenie pp. Bieńkowskich...

Prolog2

Przyznam się, że drugą książkę kupiłem tylko dlatego, że był w niej, niedostępny w samodzielnym wydaniu, Nocny lot.

Jak wspomniałem na początku zmiana tytułu mi się nie podobała i to rzutowało chyba na odbiór całego tłumaczenia - wydało mi się robione na siłę.

czwartek, 24 marca 2016, pharlap
Tagi: cytaty

Polecane wpisy

  • Święta liczba siedem

    Słońce i księżyc tworzyły razem z pięcioma innymi wędrowcami siódemkę planet i posłów, którzy sunęli w siedmiu kręgach różnych rozmiarów po grobli zodiaku... Dw

  • Tłumacz

    W ubiegłych tygodniach, za sprawą pewnej dyskusji - KLIK , dwukrotnie nasunął mi się na klawiaturę temat tłumaczenia książek. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności

  • Baranku Boży

    Mam na myśli modlitwę przed komunią: Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata... Pamiętam jeszcze ze szkolnych lat wersję łacińską: Agnus Dei qui tollis pecc

  • Lato

    Lato pisząc przy Quebonafide i przy Coma Nauczyłem się umierać w sobie Nauczyłem się ukrywać cały strach Nie do wiary ze tak bardzo płonę Nie do wiary ze rozum

  • I WIDZĘ MAŁO MAM CZASU

    I widzę mało mam czasu .. I widzę mało mam czasu i nie będą rozmowy o pieniądzach jak dobrze czy źle mieć kasę i jaka idea jest lepsza czy jaka wiara. Mijając m

Komentarze
Gość: powsinoga.9, *.hsd1.il.comcast.net
2016/03/24 14:16:27
Mnie się ten drugi przekład bardziej podoba. Krótsze zdania i prostsze słowa, podejrzewam że bliższe stylowi autora.
Na przykład "wóz linii powietrznych" i "narzędzie linii powietrznych". Wóz - poza wiejską furą - jest polskim słowem żargonowym; zawsze mnie raziło modne kiedyś nazywanie samochodu wozem. A narzędzie nawiązuje do wymienionych wcześniej hebla i pługa.
Generalnie - wybieram to drugie tłumaczenie.
-
Gość: wmaz, *.dynamic.chello.pl
2016/03/24 21:25:06
Boy
-
Gość: powsinoga.9, *.hsd1.il.comcast.net
2016/03/24 22:32:03
Co Boy?
-
2016/03/25 08:38:34
@powsinoga - zgadzam się z narzedziem zamiast wozu - to harmonizuje ze zdaniem o narzędziu potrzebnym do wyrwania tajemnic ziemi.
Krótkie zdania - tu może przemawia mój sentyment do wcześniejszej lektury - jest pisana w delikatniejszym, spokojniejszym stylu.
K. Rodowska, tłumaczka Prousta zwraca uwagę, że Boy szatkowal długie zdania oryginału twierdząc, że to nienaturalne dla jezyka polskiego. W nowym tłumaczeniu ma być bliżej oryginału. Ciekawe - z jednej strony nowoczesna mowa nie znosi długich zdań, z drugiej - literatura nas do takich zdań przyzwyczaiła.