Blog > Komentarze do wpisu

W carskim gimnazjum - zabawa i nauka

Najbardziej upragnionym momentem lekcji był dzwonek zwiastujący wielka pauzę. Nauczyciele opuszczali klasy, a chłopcy churmem, w pędzie wypełniali korytarz wrzaskiem i hałasem. (...) Już w czasie biegu przez korytarz w kierunku wyjścia na podwórko zaczynały się przelotne walki i wyścigi, by w całej pełni rozwinąć się na obszernym podwórzu.
Bez straty czasu organizowały się momentalnie grupy przy wcześniej juz umówionych zabawach.
Tu grano w zbijaka, tam w kukso, dalej w palanta kub narodowości. Używano przy palancie i narodowościach wyłącznie twardych, małych piłek, zwanych lankami. Gwoździem każdej rozgrywki była szansa wymierzenia przegrywającemu uderzenia lanką. Trafiony zdobywał często bolesny siniak przeważnie na miękkiej części ciała.
Spokojniejsi grali w kukso na zanczki pocztowe. Zabawa polegała na prawidłowym trafieniu łańcuszkiem w kółko wyrysowane na ziemi.

W narodowościacj każdy chciał być Polakiem, nie było chętnych do reprezentowania narodów ujarzmiających inne narody. Nie było nigdy Niemca ani Rosjanina, w czasie wojny grecko-tureckiej nie było Turków, a w czasie wojny burskiej Anglików.

W letnim okresie rzadziej zdarzały się bitwy, ale w jesieni, kiedy można było korzystać z kasztanów, albo w zimie z piguł ze śniegu, na podwórku wrzały zacięte walki.
Płakać lub skarżyć się za pobicie nikt nie myślał. Każdy wstydził się być "babą" czy "maminsynkiem", co narażało go na śmiech i przezwiska.

W czasie mego pobytu w gimnazjum były przeprowadzone dwie zmiany. Pierwsza w roku 1901 kiedy przeszedłem do 3-ej klasy, a druga w 1903 roku.
Do roku 1901 panowała jeszcze atmosfera przepojona pozostałościami ostrej, rusyfikacyjnej polityki Apuchtina, kuratora okręgu warszawskiego operującego ostrymi sankcjami wobec profesorów Polaków i młodzieży za wszelkie przejawy polskości.
Pomimo odejścia tego prześladowcy z zajmowanego stanowiska i nakazanego złagodzenia kursu, obasada nauczycielska i administracyjna, przepojona nawykami dawnej rutyny, nie mogła wyzbyć się dawnych przyzwyczajeń.
Ustały wprawdzie rewizje w domach rodzicielskich i na stancjach, ale na terenie gimnazjum pilnie szpiegowano uczniów, podsłuchiwano rozmawiających, przeglądano tornistry, prowokacyjnie wyrażano się z pogardą o narodzie polskim i jego historii.
Nieobowiązkowe lekcje języka polskiego były czystą parodią. Podręcznik Dubrawskiego był wydany w dwóch językach. Prawa strona podawała wyjątki z literatury i wiersze w języku rosyjskim, a lewa w polskim. Rozbiór gramatyczny, pytania nauczyciela i odpowiedzi uczniów prowadzone były w języku rosyjskim.

W pierwszych latach dyrektorem w naszym gimnazjum był Sokołow, traktujący swoje stanowisko jako synekurę. Miał zaledwie kilka godzin wykładów literatury rosyjskiej w klasie siódmej i ósmej, a sprawy administracyjne oddawał w ręce inspektora. Sam prowadził życie wygodne izolując się od bieżących spraw nauczycielskich i grona uczniów. Dla wielu uczniów był postacią mityczną, ponieważ nie mieli sposobności go oglądać.

Inspektor Jurkiewicz, Rosjanin, średniego wzrostu, z zaokrąglona figurą, ryży, z małą kozią bródką i świńskimi oczkami patrzył przez okulary w złotej oprawie na ucznia z podejrzliwością, jakby go chciał przeniknąć do głębi swymi małymi, świdrującymii oczkami.
W zachowaniu krzykliwy i niekulturalny. Ubierał się niezbyt staranniem był kawalerem i według panujących wersjii prowadził życie hulaszcze. W normalnych warunkach nie posiadał żadnych kwalifikacji na inspektora.
Wykładał w niższych klasach matematyki, ale był bardzo słabym nauczycielem i dopiero w wyższych klasach uczniowie uzupełniali swoje mierne wiadomości.

Instrukcje o zachowaniu się w kościele dawał nam na pierwszej lekcji prefekt ksiądz Cieślewski. Nie dużego wzrostu, korpulentny, rumiany na twarzy pomimo podeszłego wieku, ruszał się żywo i energicznie.
Był człowiekiem bojaźliwym i starał się być lojalnym wobec władz, choć wnosił instancję za uczniami na sesjach. Przy przesłuchiwaniu lekcji nie był zbyt wymagającym i stawiał wszystkim z religii na kwartał piątki.
Lekcje prowadził według katechizmu ksiedza Sokolika i podręczników, zatwierdzonych przez kuratora i cenzurę o Starym i Nowym Testamencie. Wykład jego był bardzo suchy. Uczniowie starali się czasem je ożywić i zadawali pytania. W klasach niższych traktował je jako niewczesne i zbywał potrąceniem po uszach i słowami nagany. W klasach wyższych jednym zdaniem przecinał rozmowę, nie dopuszczając do zadnej dyskusji.

Czernaziomow, który był opiekunem wstępnej klasy i wykładowcą rosyjskiego i matematyki, odnosił się do uczniów dosyć dobrotliwie. Był to Rosjanin, przystojny ciemny szatyn z obfitą brodą i miał sposób bycia, który mógł zjednać uczniów do atmosfery rosyjskiej w gimnazjum.
Podobno zarówno on, jak i Jurkiewicz "ułatwiali" dostanie się do gimnazjum. Niewątpliwie oni głównie decydowali o ocenach przy egzaminie, ale w traktowaniu uczniów nie można było zauważyć, aby okazywali specjalne względy wybranym.

W klasie wstępnej mielismy jeszcze nauczycieli od mniej ważnych przedmiotów: kaligrafii, rysunków, gimnastyki i nieobowiązkowego, a więc specjalnie upośledzonego języka polskiego. Wykładał go Łoszowski. Był to starszy pan pod sześćdziesiątkę, z nieudolnie farbowanymi włosami i wąsami, o bardzo miernej inteligencji w typie sekretarza gminnego. Zahukany i lekceważony przez swych kolegów nauczycieli trzymał się ściśle programu i wykładał język polski po rosyjsku.
(...)
Rosyjskiego wykładał nam Zamotin, Rosjanin. Był to najlepszy i najsympatyczniejszy sposród rosyjskiego zespołu profesor. Ukończył studia wyższe, był człowiekiem inteligentnym, w stosunku do uczniów życzliwym. Zachowywał się kulturalnie i nie należał do prześladujących polskość i Polaków. Przyszedł do naszego gimnazjum po odwołaniu ze stanowiska Kuratora Okręgu Naukowego Warszawskiego przez osławionego rusyfikatora Apuchtina.
...

sobota, 26 marca 2016, pharlap
Tagi: W Rembówku

Polecane wpisy

  • W carskim gimnazjum - zasady gry

    Brat mojego Ojca, stryj Stanisław w 1898 roku rozpoczął naukę w Warszawie, w III gimnazjum przy ul. Berga 1. Ulica Berga to obecnie ulica Traugutta. Gimnazjum m

  • W Rembówku i w Warszawie

    Przez kilka tygodni prezentowałem tutaj fragmenty domowej gazetki sprzed ponad 110 lat. Temat już wyczerpałem, ale we wspomnieniach najstarszego z rodzeństwa -

  • W Rembówku - protest

    Pan redaktor Lech dał się ponieść emocjom... Odbitka niezbyt wyraźna a treść istotna, więc zacytuję: " Hakatystyczne zabiegi Prusaków - KLIK - wywołały słuszn