Blog > Komentarze do wpisu

W carskim gimnazjum - zasady gry

Brat mojego Ojca, stryj Stanisław w 1898 roku rozpoczął naukę w Warszawie, w III gimnazjum przy ul. Berga 1. Ulica Berga to obecnie ulica Traugutta. Gimnazjum mieściło się w budynku na rogu Traugutta i Krakowskiego Przedmieścia, tuż obok kościoła Świętego Krzyża...

III Gimnazjum

W roku 1915 budynek ten przejęło Gimnazjum im św Stanisława Kostki.

Poniżej wspomnienia Stryja...

W obszernym hallu urzędował w roli szwajcara, ubrany po wojskowemu i obwieszony orderami, emerytowany feldfebel. Był to staruszek z olbrzymimi bokobrodami i długimi wąsami. Mierzył surowym spojrzeniem wchodzących uczniów, a w dnie deszczowe pilnował, aby starannie wycierali obuwie.
W hallu znajdowały się drzwi do apartamentów inspektora i marmurowe schody wiodące do jeszcze bardziej obszernego mieszkania dyrektora.
Okna obu pięknych mieszkań wychodziły na Krakowskie Przedmieście.
Od ulicy Berga położone były lokale szkolne. Na prawo od wejścia z hallu drzwi prowadziły na szeroki korytarz, sklepiony u góry.
Po lewej stronie okna wychodziły na podwórko szkolne, odgrodzone od ogrodu, należącego do parafii św Krzyża, a po prawej stronie widac było szereg drzwi. Pierwsze wiodły do kancelarii, a zarazem "uczitielskojej" gdzie nauczyciele spędzali czas wolny.
Dalej w kolejności rozmieszczone były klasy: wstępna, pierwsza, druga, trzecia i czwarta.
Między drzwiami oparte o ściane stały ogromne szafy biblioteki uczniowskiej. Oczywiście zawierały książki pisane wyłacznie po rosyjsku.
Na drugiej ścianie między oknami w korytarzu wisiały obrazy z historii Rosji np. Przejście przez diabelski most armii Suworowa poczas kampanii włoskiej... 

Porter suvorov.jpg

Źródło: wikipedia - KLIK

W każdej klasie w rogu wisiała "ikona". Naprzeciwko ławek na podniesieniu stała katedra i fotel dla nauczyciela.
Z lewej strony przy katedrze stała tablica o dużych rozmiarach.

W klasie wstępnej gospodarzem był Czernoziomow i on zrobił nam wykład o obowiązkach ucznia.
Podał wykaz potrzebnych podręczników i kajetów. Wyjaśnił, że książki i kajety mają być obłożone szarym papierem a na wierzchu, na przylepionej nalepce, należy wypisać imię, nazwisko, klasę.
Każdy otrzyma dziennik (żurnał), w którym obowiązany jest codziennie wpisać lekcje i co było zadane. Przy każdej wymienionej lekcji była rubryka na postawienie stopnia. U dołu stronnicy, obejmującej tydzień nauki, było miejsce na uwagi o sprawowaniu i wymierzonych karach.

Czernoziomow oznajmił, że uczeń ma przychodzić do gimnazjum krótko ostrzyżony, ubrany przepisowo z paskiem i halsztukiem, w ubraniu zapiętym na wszystkie guziki, podobnie jak szynel, w którym nie wolno chodzić "na razpaszku".
Zabrania się uczniom palenia papierosów, używania alkoholu. Do teatru wolno chodzić tylko za każdorazowym zezwoleniem inspektora. Na ulicy zachowywać się przyzwoicie. Przy spotkaniu nauczyciela powitać go ukłanem czapki.W gmachu surowo zabrania się rozmawiać po polsku.

Każdy uczeń obowiązany jest znać "otczestwo" i tytuły osób panującego domu, a w "galówki" być na nabożeństwie w kościele razem ze swoją klasą. W te dnie obowiązuje przyjście o godzinie 8 i pół. W klasie gospodarz klasy sprawdza obecność według dziennika i prowadzi klasę do kościoła.
(...)
Na zapytanie nauczyciela dyżurny powinien wskazać ucznia zachowującego się niewłaściwie. Jeśli tego nie wie, sam otrzymuje karę za niewywiązanie się z obowiązków.

Dyżurny na pierwszej i ostatniej lekcji odmawia modlitwę. W jej treści był zwrot dotyczący "monarchy". Uczniowie nie chcieli modlić się za niego, czasem opuszczali to słowo. Było to przestępstwo.
Łagodniejsi profesorowie nie zwracali na to uwagi, udając, że nie zauważyli opuszczenia. Czasem kazali powtórzyć modlitwę, ale ogólnie traktowano ostro takie opuszczenie.
"Nie umiesz jeszcze modlitwy - zostań na dwie godziny "karceru", to się jej nauczysz!" i wpisywano dwóję ze sprawowania.

We wstępnej klasie było nas 45-ciu. Po kilku dniach orjentowaliśmy się całkiem dobrze w nowych warunkach. Wiedzieliśmy o wymaganiach nauczycieli i o tym w jaki sposób traktować narzucone rygory i jak się chronić przez konsekwencjami wykroczeń. 

Wyłożono nam też zasady koleżeństwa.
Nie wolno się skarżyć na kolegę ani wydać go. Dyżurny, który podał nazwisko kolegi nauczycielowi, uzyskiwał przydomek "lizus", "skarżypyta" i dodatkowe "lanie".
Wbrew zarządzeniu uczniowie Polacy rozmawiali ze sobą wyłącznie po polsku. Jeśli był blisko nauczyciel lub "pedel" pilnujący porządku i szpiegujący uczniów, unikali jakiegokolwiek odzywania się.
Wszyscy woźni byli rdzennymi Rosjanami i chociaż odnosili się do uczniów bez niechęci nie budzili w nas zaufania. Ogół nauczycieli Rosjan miał nastawienie tępienia ducha polskiego, a nauczyciele Polacy unikali komplikacji, które mogłyby pozbawić ich zajmowanego stanowiska.

niedziela, 20 marca 2016, pharlap
Tagi: W Rembówku

Polecane wpisy

  • W carskim gimnazjum - zabawa i nauka

    Najbardziej upragnionym momentem lekcji był dzwonek zwiastujący wielka pauzę. Nauczyciele opuszczali klasy, a chłopcy churmem, w pędzie wypełniali korytarz wrza

  • W Rembówku i w Warszawie

    Przez kilka tygodni prezentowałem tutaj fragmenty domowej gazetki sprzed ponad 110 lat. Temat już wyczerpałem, ale we wspomnieniach najstarszego z rodzeństwa -

  • W Rembówku - protest

    Pan redaktor Lech dał się ponieść emocjom... Odbitka niezbyt wyraźna a treść istotna, więc zacytuję: " Hakatystyczne zabiegi Prusaków - KLIK - wywołały słuszn

Komentarze
2016/03/20 23:38:28
Mój dziadek chodził do rosyjskiej szkoły. Do końca życia liczył posługując się rosyjskim.
-
2016/03/21 10:51:20
Liczenie to poważna sprawa.
Kiedyś byłem na wycieczce, jednym z uczestników była pani pochodzenia chińskiego. Mówiła biegle po angielsku, ale kiedy przyszło do policzenia n.p. osób przy stole, to pokazywała każdego palcem, liczyła po chińsku, i dopiero mając wynik deklarowała - eight.
Wszyscy z niej żartowali, ja też, ale przy nastepnej okazji zdałem sobie sprawę, że robię to samo, oczywiście po polsku.
-
Gość: powsinoga.9, *.hsd1.il.comcast.net
2016/03/21 13:55:07
Ta fotografia! Jakie budzi wspomnienia Część szkoły na samym rogu Traugutta, obecnie oddzielny budynek, to miejsce gdzie kończyłam studia, a potem pracowałam.