Blog > Komentarze do wpisu

Te wspaniałe kobiety na swoich dwukołowych maszynach

W niedzielę większość dnia spędziłem na trasie rajdu rowerowego dla kobiet - Ascent - KLIK.

Od lat uczestniczę w akcjach organizowanych przez Bicycle Victoria. Zazwyczaj jest to liczenie rowerzystów, za które otrzymuję dotację dla Stowarzyszenia św Wincentego. W tym roku musiałem opuścić lutowe liczenie, ale dostałem drugą szansę - community marshall na trasie rajdu.

Nie byłem pewien co oznacza ta funkcja, ale zorientowałem się w toku akcji. Rajd zaczynał się o 7 rano w związku z czym zbiórka ochotników wyznaczona była na 6:15 rano w związku z czym musiałem wyjechać z domu o 5:30 - brrrr.

Przed 7 podrzucili mnie na pierwsze stanowisko...

STanowisko 1

Zadanie oczywiste - własnym ciałem zatrzymywać pojazdy, które chciałyby skręcić w lewo. Oczywiście to żart, nie wolno mi nikogo zatrzymywać, mam tylko radzić i dziękować za wyrozumiałość i współpracę.
Wszyscy mieszkańcy otrzymali już miesiąc wcześniej dokładne informacje o ograniczeniach ruchu. Rzeczywiście, kilku kierowców na widok bariery wróciło do domu. Jeden zapytał czy może pojechać po mleko na śniadanie. Oczywiście, że może, ale nie w lewo.
- A na wprost? - zapytał.
To było podchwytliwe pytanie... 

No entry

... bo na drodze na wprost był zakaz wjazdu.
- Na wprost i w prawo? - zapytałem niewinnie.
Kierowca coś mruknął i pojechał na zakazaną drogę. To samo zrobiły jeszcze dwie osoby. 

W międzyczasie pojawiły się rowerzystki...

Rowerzystki

Było ich podobno około 600. Mój punkt był mniej niż 10 km od startu więc w ciągu godziny odprawiłem wszystkie panie gorącymi brawami i okrzykami zachęty. Najczęściej wołałem - let's the sun shine! 
I sprawdziło się...

Widoki

Dzień był piękny, temperatura trochę poniżej 20C, gdyby nie takie piękne widoki to jazda na rowerze byłaby najlepszym wyborem.

Tymczasem przeniesiono mnie na nowy punkt, 5 km przed metą. Jeszcze się dobrze nie zagospodarowałem a już, o 10:18, pojawiła się pierwsza rowerzystka...

Pierwsza

To było zaskoczenie - 95 km w ciągu 3 godz 18 min = 28.7 km/godz. Na bardzo górzystej trasie - brawo! Inna rzecz, że to musiała być osoba trenująca kolarstwo gdyż na następną rowerzystkę musiałem czekać prawie 20 minut. 

Tym razem moje zadanie było trudniejsze. Wprawdzie na pilnowanej przeze mnie drodze nie pojawił się żaden pojazd, ale tym razem rowerzystki nie podjeżdżały jak poprzednio, grupami, ale ciurkały pojedyńczo przez następne 3 godziny. Ile różnych pozdrowień można wymyślić? Wydaje mi się, że stosowałem conajmniej 15, najczęściej - keep smiling to the finish line!
Muszę przyznać, że przeważająca większość pań zdobyła się na uśmiech :) 

Mieszkańcy ulicy pod moją opieką nie mogąc nigdzie pojechać zabrali się za prace w ogrodzie, aż trójka strzygła zywopłoty. Byli dla mnie bardzo życzliwi, dwoje zaproponowało mi kawę. Oczywiście nie mogłem skorzystać, musiałem dopingować i zbierać uśmiechy w nagrodę.

Godzina 1:20, za 20 minut powinno się skończyć...

Ostatnia grupa

To już ostatnia grupa. Za chwilę pojawia się SAG vehicle...

SAG vehicle

SAG to skrót frazy support and gear - wsparcie techniczne. W tym przypadku oznacza zabranie z trasy rowerzystów, którym zabrakło sił. Tylko trzy? Brawo!.

A oto ostatnia uczestniczka a za nią sznur pojazdów towarzyszących...

Ostatnia

Na końcu autobusik zbierający pomagierów. Do bazy dojeżdżamy o 2:10, do domu - godzinę później.

Na wstępie wspominałem, że za mój czas i wysiłek otrzymuję dotację na organizację dobroczynną, Wysokość dotacji - $50. Za 10 godzin? Uważam, że było warto - za te setki uśmiechów :)

niedziela, 17 kwietnia 2016, pharlap
Tagi: na rowerze

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: powsinoga.9, *.hsd1.il.comcast.net
2016/04/17 14:53:45
Warto, warto!
Nie dość, że sympatyczna praca społeczna na powietrzu w piękną pogodę, to jeszcze wspomożenie organizacji charytatywnej.
A czy dali marshallom coś do przegryzienia podczas tego dnia pracy?
-
2016/04/17 19:57:11
Fajna praca i jeszcze dulary dają! Tylko rowerzystów na zdjęciach mało coś...
-
2016/04/18 09:56:33
@Powsinoga - praca fajna chociaż 7 godzin na nogach nieco męczące. Nby mozna było przysiąść, ale ilekroć nadjeżdżały rowerzystki podrywałem się do aplauzu.
Coś do przegryzienia? Uwzględniając wszystkie obecne alergie I inne ryzyka to byłoby zbyt niebezpieczne. Marshalle dostali po butelce wody I stosowne czapki, prócz tego kamizelki odblaskowe.
@inwentaryzacjakrotochwil - więcej zdjęć rowerzystek... z tym też jestem ostrożny - stary facet fotografujący młode dziewczyny w strojach sportowych - aż się prosi o donos na policję :)