Blog > Komentarze do wpisu

Tłumacz

W ubiegłych tygodniach, za sprawą pewnej dyskusji - KLIK, dwukrotnie nasunął mi się na klawiaturę temat tłumaczenia książek. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności dwa dni temu miałem okazję spotkać się z TŁUMACZEM...

M. Weyland

Nie wahałem się użyć dużych liter gdyż pan Marcel Weyland przetłumaczył na angielski Pana Tadeusza - KLIK.
Tłumaczeń Pana Tadeusza na angielski było kilka. Pierwsze białym wierszem. Poniżej pierwsze linie inwokacji w kolejnych tłumaczeniach - źródło wikipedia - KLIK

"Lithuania, my fatherland! You are like health;
How much you must be valued, will only discover
The one who has lost you..." tłumaczenie Katie Busch-Sorensen

"O Lithuania, my country, thou
Art like good health; I never knew till now
How precious, till I lost thee..." - tłumaczenie Kenneth R. Mackenzie

"Lithuania, my country! You are as good health:
How much one should prize you, he only can tell
Who has lost you..." - tłumaczenie Marcel Weyland.

Dla mnie, Polaka znającego Pana Tadeusza od dziecka, tłumaczenie M. Weylanda było oczywiste - to jest mickiewiczowski, Pana-Tadeuszowy, 13-zgłoskowiec. Zastanawialiśmy się jednak czy to brzmi naturalnie dla Anglosasa, który nie ma tego typu skojarzeń.
Pan Weyland, który jest również bardzo dobrym deklamatorem, zwrócił uwagę na rozłożenie akcentów w mickiewiczowskiej strofie. 13-zgłoskowy wiersz dzieli się wyraźnie na 2 części - 7 i 6 sylab a zatem akcent pada na 6. i 12. zgłoskę. Akcent w sylabach 1-5 i 8-11 nie jest z góry określony co nadaje wierszowi lekkość i swobodę.
9-zgłoskowiec Kennetha MacKenzie po kilku liniach staje się nieznośnie jednostajny.

Po przetłumaczeniu Pana Tadeusza pan Marcel Weyland nie osiadł na laurach lecz przetłumaczył wiele polskich utworów poetyckich - SŁOWO - Dwieście lat poezji polskiej - KLIK. Mieliśmy okazję wysłuchać kilku z nich, również Lokomotywy Tuwima, proszę posłuchać - KLIK.

We wspomnianym wyżej zbiorze poezji polskiej nie zabrakło oczywiście rozważań na temat trudnej pracy tłumacza/tłumaczki...

Bajka o sześciu tłumaczkach

Sześć tłumaczek w ramach nieuzgodnienia
tłumaczyło tę samą powieść w oparach natchnienia;
pierwszej wyszedł poemat oktawą,
drugiej coś ze sportu: "Kiszka, brawo!(*)",
trzecia przywiozła powieśc historyczną
p.t. "Zamierzchłe czasy",
czwarta rewelację w trzech tomach (nieomal klasyk!),
piąta reportaż "Tam gdzie był dół",
szósta - "O hodowli pszczół".

Pytanie: skąd ta historia dzika?

Odpowiedź: Żadna nie znała języka.

Morał, czyli pouczenie:
Więc po co sięgać do oryginału?
Zamiast jednego, sześć dzieł powstało. 

Konstanty Ildefons Gałczyński

* Kiszka - chodzi o czołowego polskiego spintera lat powojennych Emila Kiszkę - KLIK

Pan Marcel Weyland, w swoim tłumaczeniu, zaktualizował ten fragment na: "Roaldinho, bravo!".

niedziela, 03 kwietnia 2016, pharlap
Tagi: cytaty

Polecane wpisy

  • Święta liczba siedem

    Słońce i księżyc tworzyły razem z pięcioma innymi wędrowcami siódemkę planet i posłów, którzy sunęli w siedmiu kręgach różnych rozmiarów po grobli zodiaku... Dw

  • Ojczyzna czy planeta?

    Kontynuuję wątek tłumaczeń z języków obcych zainspirowany blogowymi rozważaniami na ten temat - KLIK . Niedawno przeczytałem informację, że szykuje się nowe tłu

  • Baranku Boży

    Mam na myśli modlitwę przed komunią: Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata... Pamiętam jeszcze ze szkolnych lat wersję łacińską: Agnus Dei qui tollis pecc

  • Pewne zdania mają swój czas

    Żeby nie było tak ciągle smutno, będzie teraz trochę refleksyjnie. Rzucę trzema bardzo fajnymi cytatami. Tak się jakoś składa, że wszystkie są z "Córki Nastawia

  • Muzycznie

    Muzycznie na początek...Tam tak w muzyce dziś jest wiele zapisane.. Czas mija mi dziś i dzień rok i nie tylko ale tak się zmieniło ze hoho ale kogo dziś to inte

Komentarze
2016/04/03 23:43:50
Coś wspaniałego! Uwielbiam takie smaczki językowe.
Nie wiem dlaczego zawsze się zastanawiałam, czy ktoś przetłumaczył Pana Tadeusza, zamiast to sprawdzić :)
Nie muszę czytać (choć na pewno z wielką przyjemnością to zrobię, w swoim czasie :))) tłumaczenia pana Weylanda, żeby uznać je za genialne - za samą próbę należy się nagroda, a jeśli jeszcze zrobił to trzynastozgłoskowcem, to ... czapki z głów.
Zresztą z podanych przez Ciebie próbek ta ostatnia podoba mi się najbardziej.

Ps. Włoszka w Algierze wciąż na topie mojej listy przebojów. Przekazałam dalej - mamie. Była zachwycona :)
-
2016/04/04 09:28:26
Pan Weyland tłumaczył najpierw fragmenty Pana Tadeusza dla swoich dzieci i tak powolutku, w ciągu 50 lat, przetłumaczył całość.
Sekstet z Włoszki w Algerze to dla mnie najbardziej komiczny utwór - żeby 6 dorosłych , poważnych, dobrze zarabiających osób wyprawiało takie hece?
P.S. Melduję, że rozpoznałem żart PrimaAprilisowy, ale dopiero po przeczytaniu całości, kiedy w oko wpadła mi data. Tak że przeżyłem pełne emocje - świetne!
-
2016/04/09 09:08:21
Sporo czytam i już kilkakrotnie zdarzyło mi się w życiu skonsumować to samo dzieło w dwóch językach. I jest dokładnie tak, jak pisze Gałczyński: jak tłumacz nie zna od podszewki obydwu języków, to z tłumaczenia robi się kupa.

Najbardziej okrzyczanym ostatnio tłumaczem jest PeWuC, który nie dość, że przetłumaczył na polski całego Pratchetta, to jeszcze zrobił to tak, że chwilami mam wrażenie, że tłumaczenie jest lepsze od oryginału (tak było - oczywiście moim zdaniem - z "Długim Marsem").

Ale prawdziwym mistrzem nad mistrze jest Michael Kandel, który przetłumaczył był na angielski sporo powieści Lema. W tym - o zgrozo! - "Cyberiadę". Dzieło zasadniczo nieprzetłumaczalne ;)

Pisałem o Kandelu u siebie jakiś czas temu, zapraszam do lektury: xpil.eu/smoki-prawdopodobienstwa/