Blog > Komentarze do wpisu

Dorosły a jak dziecko

Wczoraj była okropna pogoda, nie ma mowy żeby iść z Gracie do parku. Najprostsze wyjście - iść do muzeum. Przestronne sale, dużo przestrzeni, dziecko przynajmniej się wybiega...

Muzeum

Sporo osób wpadło na ten sam pomysł więc kolejka do kasy była spora. 

Moją uwagę zwrócił mężczyzna z synkiem. Wyglądał na murarza, plamy wapna na spodniach, do tego w podkoszulce - na taką pogodę?

Jak to jednak pozory mylą, za kilka minut zauważyłem go w dziale dla dzieci, czytał synowi książkę, twarz mu jaśniała z przejęcia.

Gracie bawiła się niezbyt daleko. Mężczyzna dość szybko skończył czytanie wziął plastikową torbę ze swoimi rzeczami, przeszedł kawałek niezdecydowanym krokiem po czym sięgnął po moją torbę, w której trzymam wszystkie pieniądze i dokumenty.
Wydało mi się to jakieś nierealne, nawet się nie zdenerowałem. Spojrzałem mu w oczy, pokiwałem przecząco palcem i powiedziałem bardzo spokojnie, tak jak do dziecka: nie, nie, nie...
Mężczyzna puścił moją torbę z dokumentami i sięgnął po tę, do której włożyłem swoje i Gracie wierzchnie ubrania. Ceremonia się powtórzyła, wydaje mi się, że moje spojrzenie w jego oczy było ciepłe i pełne wyrozumiałości - nie, nie, nie.
Mężczyzna oddalił sie spokojnym krokiem.

wtorek, 02 sierpnia 2016, pharlap

Polecane wpisy