RSS
czwartek, 25 sierpnia 2016

Ponad rok temu blox wprowadził radykalne zmiany do swojego systemu. Według mnie zmiany na gorsze.

Przyczyna wydaje mi się prosta - blogowanie to żaden interes dla firmy. To jest sposób żeby się go pozbyć.
Podobnie jest z pocztą gazety, zasypywana spamem i niewygodna w użyciu.

Miarka przebrała się, gdy przez 2 dni nie mogłem się dostać do edycji tego blogu.

Dziękuję, dalej nie jadę.
Bardzo dziękuję redakcji bloxa za prawie 10 lat miłej rozrywki i życzę powodzenia. 

Nowy adres tego blogu tutaj - KLIK

13:33, pharlap
Link Komentarze (3) »
niedziela, 21 sierpnia 2016
piątek, 19 sierpnia 2016

Radziwiłł

"Hieronim Florian Radziwiłł  (na zdjęciu) od miesięcy przygotowywał się na ten dzień. Setki chłopów w jego dobrach na Litwie łapały wszelkiego rodzaju zwierzynę: lisy, dziki, wilki, niedźwiedzie, łosie i sarny pakowano do wielkich klatek i saniami wieziono do Warszawy. Nad Wisłą kazał na wielkim polu nasadzić małych choinek...
(...)  Na sygnał trąbki zaczęto wypuszczać zwierzynę z klatek. Oszołomione, zziębnięte, od dawna bez ruchu, ledwie żywe, stoją przy klatkach, nie wiedząc, przed czym uciekać. Wtedy spuszczają na nie psy i robi się tumult straszliwy: wilki rzucają się na łosie, a niedźwiedzie na dziki, psy zaś na niedźwiedzie, wszystko na oczach króla, który do nich strzela.
(...) pan Radiwiłł jest człowiekiem wielkiej fantazji i ma w zwyczaju za pomoca specjalnie skonstruowanej machiny wystrzeliwać zwierzęta w powietrze jak armatnie kule - strzela się do nich, jak lecą...
Dla dzików zaś zrobiono specjalny szpaler, u którego końca znajdowała się fosa z wodą; zaganiano dziki w ten szpaler i szczuto je psami, a gdy przerażone uciekały, wpadały wprost do wody, gdzie bezradnie pływając, stawały się łatwym łupem dla strzelców.
Tutaj mieli za to po południu inną atrakcję. Wszyscy myśliwi, już podchmieleni, zebrali sie wokół specjalnej areny - wypuszczono na nią młode dziki, które miały przymocowane na plecach koty, jak jeźdźców. Przeciw nim poszła sfora psów. Bardzo to wszystkich cieszyło, tak że nabrali dobrego humoru przed wieńczącym polowanie balem".

Olga Tokarczuk - Księgi Jakubowe.
 

środa, 17 sierpnia 2016

Doping zawsze żywy, podczas olimpiady szczególnie. Nie mam tu na myśli reakcji kibiców.

Swoją opinię na ten temat - nie kontrolować - wyjaśniłem kilka miesięcy temu - KLIK.
Teraz dodam kilka argumentów.

Po aferze z ciężarowcami działacz Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów zapewnił - skrupulatnie pilnujemy żeby odżywki dostarczane atletom były legalnie dozwolone. Zdykwalifikowani zawodnicy nie byli pod naszą opieką, przygotowywali się do Igrzysk samodzielnie.

To chyba nie pozostawia złudzeń - doping biorą wszyscy cała sprawa dotyczy tylko listy środków zakazanych.
Jakie są kryteria wpisania na listę zakazanych środków? Tego nawet google nie potrafi znaleźć. Wiadomo, że wiele środków było stosowanych przez wiele lat zanim trafiło na czarną listę. Co zadecydowało?
Wiadomo, że przy obecnym poziomie chemii i farmakologii można łatwo wyprodukować nowy specyfik o właściwościach identycznych jak ten zakazany. I znowu upłyną lata zanim trafi (lub nie trafi) na czarną listę.

Niedawno natrafiłem na komentarze na temat specyficznej kategorii niebezpiecznych dla zdrowia środków - tych do znieczulania bólu. 
Jeśli ktoś oglądał choć kilka minut transmisji meczu piłkarskiego to na pewno widział przypadek gdy zawodnik doznaje kontuzji, wije się z bólu, nie może wstać, po wstaniu kuleje. Wtedy podbiega oficjał - psika na nogę jakimś aerozolem i wszystko w porządku.
Czy to nie jest doping? Oczywiście, że jest.
Po pierwsze wiadomo, że ból to naturalna obrona ogranizmu, tego rodzaju metody grożą pogorszeniem kontuzji.
Po drugie - czym oni tam psikają? Jedna z odpowiedzi tutaj - KLIK.

Oczywiście tego typu środki nigdy nie trafią na listę substancji zakazanych gdyż nie stwarzają przewagi nad innymi zawodnikami.

Moja konkluzja - sport wyczynowy to zawód niebezpieczny dla zdrowia. Z niezrozumiałych dla mnie względów stwarza czasem możliwość zarobienia dużych pieniędzy. Obudowywanie go otoczką sztucznych ograniczeń nie ma dla mnie sensu... chyba że te ograniczenia stanowią dla kogoś źródło zarobków.

Tagi: bez sensu
10:48, pharlap
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Hoppet

Wspomnienie wielu zim - prosze kliknąć w zdjęcie.

sobota, 13 sierpnia 2016

Nadeszła zima, wokół chłód,
a na ulicach lód...

Lod

 

lód...

Lod

w dzień i nocą -
lód...

 Lod

Rozumiem - zimno, wieje, pada,
chłód -
człowieka gryzie głód,
ale żeby jeść lód, 
nawet gdy jest go w bród...
 

Jeść lód

To gruba przesada.

Tagi: X888
02:16, pharlap
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 sierpnia 2016

Z polskiej perspektywy przygladam się światu,
dzięki wiadomościom POLSATu. 
A tutaj dzień za dniem mija,
i nie ma żadnej wiadomości z Rio.
Może to jakaś komercjalna blokada,
a może po prostu nie wypada,
bo podobno gdy złote medale wręczają,
to nazwiska pewnego słynnego Polaka nie czytają :(
 

09:51, pharlap
Link Komentarze (2) »
niedziela, 07 sierpnia 2016

Bardzo nie lubię ewangelii opisujących cudy dokonane przez Jezusa.

Kiedyś nasz proboszcz powiadomił nas, że wyjeżdża na urlop i przez dwa tygodnie msze będą odprawiać Dominikanie z pobliskiej parafii.
- Dawajcie im pieniądze ilekroć zażądają i nie słuchajcie tego co powiedzą na kazaniu - zalecił. 

Jednak posłuchałem, ewangelia była o cudownym rozmnożeniu chleba.
Dwa tysiące lat temu, tysiące ludzi z dala od domu. Czy wyobrażacie sobie, żeby ci ludzie wybrali się bez odpowiednich zapasów? Oczywiście, że nie.
Po wysłuchaniu słów Jezusa byli na pewno głodni i zmęczeni. I wtedy Jezus z apostołami wyciągają ryby i chleb, dzielą się i siadają do posiłku.
Toż wszyscy na to czekali. Każdy wyciąga z torby co tam zabrał i dzieli się z sąsiadami,  i wzajemnie.
To jest właśnie cud. Nie magia dostępna tylko dla wybranych, ale wyzwolenie w ludziach boskiego elementu, dowód, że rzeczywiscie zostali stworzeni na boskie podobieństwo.

Tagi: kazanie
09:09, pharlap
Link Komentarze (3) »
czwartek, 04 sierpnia 2016

Kilka dni temu wspominałem marksistowskie wypowiedzi papieża Franciszka.

Gdy o tym mowa natychmiast przypomina mi się inny arcybiskup z Ameryki Południowej - Helder Camara - KLIK.
On nie wahał się nazwać rzeczy po imieniu, posuwał sie tak daleko, że twierdził iż Marks w kulturze współczesnej (lata 60-te) zyskał podobną rangę jak Arystoteles w średniowieczu.
Jednak Camara nie był marksistą, nie mógł być - konkluzją marksizmu jest walka i rewolucja, które są całkowicie sprzeczne z nauką Jezusa.
Camara deklarował się jako socjalista, zwolennik systemu, w którym silny aparat państwowy wprowadza jakąś równowagę między apetytami bogatych i potrzebami ubogich.

Obecnie, w czasach globalizacji, państwo utraciło kontrolę nad ekonomią, nie jest nawet w stanie ściągnąć podatków z multinarodowych korporacji czy obywateli korzystających z rajów podatkowych. Właśnie dlatego marksizm odzyskał dawną świeżość.

A jak się do tego ma papież Franciszek?
Niestety on się do tego w ogóle nie ma. Stosuje marksistowską analizę problemu, ale nie wyciąga z niej żadnej praktycznej konkluzji. Nie może z tych samych powodów co Helder Camara. 

Co więc pozostaje biednym i uciśnionym?
Według mnie Islam. Ta religia również nie wskazuje drogi do sprawiedliwości społecznej, daje opcję zakończenia życia z hukiem robiąc przy okazji możliwie wiele szkody w niesprawiedliwym świecie.

Tagi: polityka
08:37, pharlap
Link Komentarze (2) »
wtorek, 02 sierpnia 2016

Wczoraj była okropna pogoda, nie ma mowy żeby iść z Gracie do parku. Najprostsze wyjście - iść do muzeum. Przestronne sale, dużo przestrzeni, dziecko przynajmniej się wybiega...

Muzeum

Sporo osób wpadło na ten sam pomysł więc kolejka do kasy była spora. 

Moją uwagę zwrócił mężczyzna z synkiem. Wyglądał na murarza, plamy wapna na spodniach, do tego w podkoszulce - na taką pogodę?

Jak to jednak pozory mylą, za kilka minut zauważyłem go w dziale dla dzieci, czytał synowi książkę, twarz mu jaśniała z przejęcia.

Gracie bawiła się niezbyt daleko. Mężczyzna dość szybko skończył czytanie wziął plastikową torbę ze swoimi rzeczami, przeszedł kawałek niezdecydowanym krokiem po czym sięgnął po moją torbę, w której trzymam wszystkie pieniądze i dokumenty.
Wydało mi się to jakieś nierealne, nawet się nie zdenerowałem. Spojrzałem mu w oczy, pokiwałem przecząco palcem i powiedziałem bardzo spokojnie, tak jak do dziecka: nie, nie, nie...
Mężczyzna puścił moją torbę z dokumentami i sięgnął po tę, do której włożyłem swoje i Gracie wierzchnie ubrania. Ceremonia się powtórzyła, wydaje mi się, że moje spojrzenie w jego oczy było ciepłe i pełne wyrozumiałości - nie, nie, nie.
Mężczyzna oddalił sie spokojnym krokiem.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 79