RSS
poniedziałek, 29 lutego 2016

Dzisiaj mamy dość specjalny dzień, trafia się tylko raz na cztery lata a nawet trochę rzadziej.

To że potrzebny jest rok przestępny to pewnie każde dziecko wie, ale dlaczego luty, nawet w roku przestępnym, jest krótszy od pozostałych miesięcy? Dość wyczerpujące wyjaśnienie znalazłem tutaj - KLIK.

Imieniny 29 lutego obchodzą Antonia, Dobrosiodł, Oswald i Roman z tym, że z tej czwórki tylko Dobrosiadł obchodzi imieniny tylko raz na cztery lata. Pozostała czwórka obchodzi imieniny również 28 lutego. No to jak - w roku przestępnym obchodzą imieniny przez dwa dni?

Dobrosiodł? Dopiero dzisiaj dowiedziałem się o takim imieniu. Pochodzi z połączenia słów dobro i osiadł (osiedlil się).

Co ważnego w historii świata wydarzyło sie 29 lutego? Doprawdy niewiele. Już więcej w historii Polski - zawiązała się Konfederacja Barska (rok 1768).
Związek Literatów Polskich złożył prostest z powodu zdjęcia Dziadów ze sceny Teatru Narodowego (rok 1968).

Jaka słynna osoba urodziła się 29 lutego?  Tu jest jeszcze gorzej. Wszak mamy tysiące słynnych osób, czyli każdego dnia roku przynajmniej tuzin z nich powinno obchodzić urodziny. W takim razie na 29 llutego powinno przypaść conajmniej 3-4 osoby.
Znalazłem tylko jedną - ale jaką - Gioachini Rossini (rok 1792)!

Poniżej sekstet z opery Włoszka w Algierze...

W 4min20sek filmu... ach co tu gadać, trzeba posłuchać i popatrzyć. Rossini poradziłby sobie z Państwem Islamskim niestety wtrącili się inni.

Tagi: Fakty
08:20, pharlap
Link Komentarze (6) »
niedziela, 28 lutego 2016

To już rok 1909, po charakterze pisma widać, że zmienił się redaktor - dane na ostatniej ilustracji we wpisie. Tu wspomnę tylko, że redaktor miał wtedy 12 lat...

Tytuł

Choroba nie w porę...

Wiadomości

To wygląda na żarty z młodszego brata...

Ogłoszenie

A to już nie wygląda na żarty...

Odpowiedzi

Wierszy pisanych żargonem nie drukujemy...  przyjmujemy ogłoszenia tylko od polskich firm;

Jest to na pewno odbicie nastawienia środowiska. Z innych dokumentów wiam, że dziećmi zajmowała się wyłącznie matka - Jadwiga, z domu Chełchowska. Jej brat, Stanisław, był uznanym naukowcem, działaczem społecznym, dobrym gospodarzem, a również politykiem - KLIK. W tej ostatniej roli współpracował blisko ze swoim kolegą ze studiów, Romanem Dmowskim. Był działaczem Narodowej Demokracji. Nie doczekał wolnej Polski, zmarł w roku 1907. 

Icek Birman - w poprzednim wpisie tego cyklu wspomniałem o krawcu Birmanie. Więcej na jego temat pisze w swoich wspomnieniach Stanisław, najstarczy z rodzeństwa...

"Zimowe ubrania szył nam krawiec Birman z Ciechanowa. Przyjeżdżał na dwa, trzy tygodnie i obszywał chłopców i Ojca. Krawców Polaków nie było wtedy, więc trzeba było korzystać z usług krawieckich i szewskich majstrów pochodzenia żydowskiego. Szewcy Polacy trudnili sie tylko reperacją bo na nowe wyroby nie posiadali materjału.
Mówiono, że każdy szlachcic miał swojego Żyda, wyjątkowo porządnego człowieka. Matka potwierdzała to powiedzenie, ale faktycznie Birman odbiegał od przeciętnego typu swoich współwyznawców. Był człowiekiem nabożnym, obserwował praktyki swego wyznania w naszym domu i nigdy nie był narażony ze strony nas lub służacych na jakiekolwiek żarty czy przykre uwagi. Matka prowadziła z nim długie rozmowy. Twierdziła, że Birman nie uznaje metod używanych w stosunku o "gojów" przez swoich współwyznawców. Takie zasady narażają go na pośmiewiska ze strony miejscowych Żydów i nie znajdowały uznania nawet we własnej rodzinie". 

Stopka

piątek, 26 lutego 2016

Dogtainer

Transportujecie każde zwierzę?
A ja w to nie uwierzę...
Na przykład krowę?
Najwyżej połowę.
Na pewno nie słonia,
ale choćby konia? 
Dla koni, do cholery,
są przecież koń-tenery! 

08:58, pharlap
Link Komentarze (8) »
środa, 24 lutego 2016

Zgodnie z australijskim kalendarzem 1 marca rozpocznie się jesień. A więc to już ostatni tydzień lata. Wczoraj (wtorek) mieliśmy spory kęs lata, z tym, że to lato ukąsiło...

Pozary

Na szczęście ja nie doświadczyłem żadnych pożarów chociaż byłem rano w gęstym lesie...

W lesie

Jednak popołudniu, na ulicy, samochodowi było ciepło...

43

Drzewa w naszej okolicy zwiesiły liście...

Liście

Nawet figa była smutna...

Figa

Tagi: Australia
10:09, pharlap
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 lutego 2016

Stryj Stanisław

 Od kilku tygodni publikuję fragmenty młodzieżowego pisma wydawanego w Rembówku w latach 1902-1909.

Dzisiaj podam trochę informacji z pamiętnika osoby dorosłej - najstarszego z redaktorów - Stanisława - na zdjęciu.

Majątek należał od 1862 roku do pradziadka autora wspomnień, Wiktora Łebkowskiego. Wydzierżawił go on swojemu wnukowi -  Jakubowi Milewskiemu, ojcu Stanisława. Jakub Milewski , gdy się ożenił, odkupił majątek wykorzystując posag żony. Obszar majątku - 200 ha (czyli 10-12 włók).
Wiktor Łebkowski wybudował dworek - drewniany, pokryty stalową blachą pomalowaną na czerwono.
Dom miał pięć pokoi: sypialny, stołowy, salon, gabinet i przedpokój. Prócz tego kuchnia dworska i czeladnia.
W sypialni łóżka rodziców, toaletka z lustrem, szafa z mahoniu , łóżka dziecinne i kołyska. Gdy dzieci przybyło, ostatecznie było ich sześcioro, do dworku dobudowano sypialnie dla dzieci. Inna rzecz, że po ukończeniu 4 klas, dzieci wyjeżdżały do szkoły do Warszawy i do domu przyjeżdżały tylko na ferie i wakacje.
Kanalizacji oczywiście, jak wszędzie wówczas na wsi, nie było. Drewniana wanna słuzyła do kąpieli a wygódka była umieszczona dyskretnie w ogrodzie.

Do zabaw na powietrzu mieliśmy kompanię chłopców z czworaków. W zabawach byliśmy na równych prawach. My imponowaliśmy im pomysłami, wiadomościami i obyciem. Oni uczyli nas sposobów wchodzenia na drzewa, wyszukiwania gniazd ptasich i obserwowania matek i piskląt, obchodzenia się z końmi, zsuwania się ze stogów, ślizgania po lodzie, kręcenia fujarek, robienia gwizdków i wielu, wielu innych wyczynów.

Śniadanie było wydawane od godziny 8-mej, więc dzieci musiały przyjść nieco wcześniej umyte, ubrane i po odmówieniu pacierza. Obiad podawany był punktualnie o 12. i nie wolno było się spóźniać. O godzinie 4-ej zasiadaliśmy do podwieczorku, a o wpół do ósmej do kolacji.
Odżywianie było proste: mleko, chleb, masło, ser zwykły, twaróg, dżemy i miód, Żadnych wędlin nie dostawaliśmy normalnie, podawane były tylko w święta lub dla gości. Herbaty dzieci nie dostawały. Trzeba było być chorym, aby dostać szklankę herbaty.
Obiad składał się z trzech dań: zupy, potrawy mięsnej lub postnej i deseru z kompotu lub leguminy. Na kolację podawano zawsze jakieś zupy na mleku z kluskami lub kaszą, a poza tym można było dostać mleka z dodatkami takimi jak na śniadanie,

W lecie nosiliśmy letnie ubrania szyte zwykle przez Matkę na maszynie Singera. W dnie ciepłe chodziliśmy boso. Zimowe ubrania i palta szył nam krawiec Birman z Ciechanowa.

Matka hartowała nas. Nie uznawała żadnych swetrów, ciepłych pończoch i bielizny. Nie mieliśmy nigdy futer i futrzanych czapek. Nosiliśmy paletka na wacie, sukienne czapki i włoczkowe rękawiczki.
W domu też zawsze była niska temperatura. Była ustalona opinia, że dwór jest zimny, ale powód był inny. Ojciec miał uprzedzenie, że wychodzi zbyt dużo opału... w rezultacie temperatura w zimie wynosiła zaledwie około 15 stopni Celsjusza. 

Na zakończenie mapa okolic Rembówka. W sąsiedztwie widać Opinogórę - majątek rodu Krasińskich a tuż obok, należącą do gminy Opinogóra, wioskę Zygmuntowo. Wikipedia nie podaje żadnych informacji na jej temat, ale nazwa nieodparcie kojarzy się z autorem Nie-boskiej komedii.

Rembówko

Po najechaniu myszą na mapę pokaże się zdjęcie satelitarne.

Niestety nie miałem okazji odwiedzić tych okolic.

06:25, pharlap
Link Komentarze (4) »
sobota, 20 lutego 2016

Krokodyl

Jeśli pragniesz mojej zguby,
otwórz proszę te drzwi luby... 

Krokodyl

piątek, 19 lutego 2016
środa, 17 lutego 2016

Tytuł

Losy redaktorów pisma...

Losy

Podam w skrócie informacje o karierze naukowej członków redakcji w roku 1906.
Stanisław Milewski, rocznik 1888, ukończył gimnazjum im Pawła Chrzanowskiego  (obecnie Liceum im Jana Zamoyskiego) - KLIK, pobiera nauki w Akademii Rolniczej w Dublanach (zabór austriacki), obecnie Lwowski Narodowy Uniwersytet Rolniczy im. Stepana Bandery (!?) - KLIK.
Uwaga: w momencia pisania tego wpisu strona Lwowskiego Uniwersytetu Rolniczego podawała, że nosi on imię Stepana Bandery. Obecnie - Lipiec 2017 - imię S. Bandery zniknęło. Jednak podany wyżej link do informacj o mieście Dublany podtrzymuje tę informację.
Jerzy Milewski, rocznik 1890, uczęszcza do szkoły mechaniczno-technicznej H. Wawelberga i L. Rotwanda - KLIK.
Ludmiła Milewska, rocznik 1892, na pensji pani Walickiej - KLIK.
Lech Milewski, rocznik 1897, w szkole Ziemi Mazowieckiej - KLIK.
Ziemowit Milewski, rocznik 1902, uczy sie w domu i pracuje nad wydaniem dzieła pod tytułem: Moje gospodarstwo w Dębinie.

Wiadomości krajowe...

Temperatura

 Jak widać temperatura była mierzona w stopniach Réaumura. Po przeliczeniu na stopnie Celsjusza wychodzi: 7R = 9C, 14R = 18C

Ochronka dla dzieci z folwarku...

Ochronka

Nekrolog

Nekrolog

Adam Krasiński - proszę kliknąć w zdjęcie aby przeczytać wiecej...

Adam Krasiński

PS. Mierzenie temperatury w wiejskich chatach, ochronka - to niewątpliwie inicjatywy matki redaktorów pisma a mojej Babki - Jadwigi Milewskiej z domu Chełchowskiej - proszę kliknąć w zdjęcie żeby przeczytać więcej...

Jadwiga Milewska

11:30, pharlap
Link Komentarze (7) »
niedziela, 14 lutego 2016

O Walentynkach dowiedziałem się ponad 60 lat temu z lektury Klubu Pickwicka...

"Luba istoto.."
- Czy to nie będą może wiersze?
- Nie, nie!
- Tym lepiej. Wiersze to rzecz nienaturalna. Nie ma ani jednego człowieka, który by mówił wierszami z wyjątkiem zakrystiana w drugi dzień Bożego Narodzenia i tych co zachwalają Warrena czernidło do butów.

List

Scena pisania walentynkowego listu - ilustracja z pierwszego wydania książki.

 "Moje serce ogniście się rozogniło na wspomnienie o tobie, gdyż jesteś ekstrafajn dziewczyna, i chciałbym żeby mi ktoś powiedział, że tak nie jest... Nim ciebie ujrzałem, sądziłem, że wszystkie kobiety są jednakie..."
- Są jednakie - wtrącił ojciec. 
".. a zatem korzystam z przywileju, moja kochana Mary, jak mawiał pewien gentleman w kłopotach tylko w nocy wychodzący z domu - by ci powiedzieć, że chociaż widziałem cię tylko raz, obraz twój jest wyryty w mym sercu wyraźniej i lepszymi kolorami, aniżeli gdyby zrobiono go maszyna fabrykującą w dwie minuty portrety z ramkami i haczykiem do wieszania."
- Boję się czy to już nie trąci poezją - zauważył ojciec z powątpiewaniem.
".. Przyjmij mię, droga Mary, za swego Walentyna."
- Zdaje mi się, iż zakończenie jest za nagłe.
- O nie! Może chciałaby, by było dłuższe, ale na tym właśnie polega cały sekret pisania listów.. Ale nie wiem jak podpisać?
- Podpisz nazwiskiem.
- Nie można. Walentyn nigdy nie podpisuje się własnym nazwiskiem.

W tych czasach w Polsce ta tradycja była całkiem nieznana. Spotkałem ją dopiero w Australii, ale to już było za późno żeby wprowadzać w życie cudze tradycje a poza tym komercjalizm może obrzydzić każdą tradycję, z Bożym Narodzeniem na czele.

Jednak Waletynki mnie dopadły, w zupełnie nieoczekiwanym miejscu - KLIK.

Znowu minęło wiele lat aż któregoś dnia, a był to 13 lutego, na odwiedzanym przeze mnie blogu, zauważyłem...
"Ps. Całe to „święto” jakie jest każdy widzi ale kurczę, nie obraziłabym się gdyby ktoś zechciał mnie obdarować walentynką;) "

Pod wpisem był komentarz innej blogerki:
"Ja też bym chciała dostać jakąś od Tajemniczego Wielbiciela, myślę, że z takiego klimatu się nie wyrasta :-)"

Przypomniała mi się cytowana na wstępie scena i... napisałem - Walentynkowe wiersze - dla obu pań. 

sobota, 13 lutego 2016

Z dawnych ilustracji pamiętałem, że Hiszpanki często korzystają z wachlarza. Okazuje się, że wachlarz nie musi służyć wyłącznie do tworzenia nawiewu czy zasłaniania twarzy. 

Otworzyć i zamknąć wachlarz szybko oznacza: Ostrożnie, mam narzeczonego.

Więcej na ten temat pokazuje ten filmik - KLIK.

Nie znam hiszpańskiego, ale na szczęście znam blog, na którym dominuje tematyka hiszpańska. Jest! Kilka dni temu był obszerny wpis na ten temat. Nie tylko wpis, mieszkańcy Warszawy mogli uczestniczyć w warsztacie robienia wachlarzy prowadzonego przez autorkę blogu - KLIK.

We wpisie jest dość długa lista wachlarzowych sygnałów więc nie będę ich tutaj przytaczał.

Tu jeszcze jeden filmi demonstrujący wachlarzowe sygnały, tym razem po angielsku - KLIK.
Już pierwszy sygnał mrozi krew w żyłach - przyłożyć wachlarz do prawego ramienia znaczy - nienawidze cię. 
Wiele sygnałów ma inne znaczenie lub nie znajduje się na liście podanej w zlinkowanym tutaj blogu. Zapewne sygnały są różne w różnych dzielnicach Hiszpanii.

Jak tu się dziwić Don Juanowi, w którego katalogu podbojów miłosnych znajdowało się: 
In Italia seicento e quaranta;
In Almagna duecento e trentuna;
Cento in Francia, in Turchia novantuna;
Ma in Ispagna son già mille e tre., miile a tre, mille e tre.
Lorenzo da Ponte - Aria katologowa z opery W.A. Mozarta Don Giovanni - KLIK.
Tłumaczenie na polski:
We Włoszech sześćset czterdzieści,
w Niemczech dwieście trzydzieści i jedna,
sto we Francji, dziewięćdziesiąt jeden w Turcji,
lecz w Hiszpanii, tysiąc i trzy.

 
1 , 2