RSS
niedziela, 27 kwietnia 2014

Przedstawiony powyżej utwór - Na Perskim rynku - znam dobrze z dzieciństwa. Nic dziwnego, że przyciągnęła mnie poniższa tabliczka...

Perski rynek

Perski bazar został zorganizowany w bardzo stosownym miejscu - klasztorze Abbotsford Convent...

Convent

A dalej było już jak na perskim rynku...

ConventDywany

PantofleNaszyjniki

Dla zgłodniałych były nieco inne widoki...

SzaszlykiSzaszlyk

Po odstaniu pół godziny w kolejce i ja mogłem sie pokrzepić...

szaszlyk

Lampa Aladyna? Czarodziejskie pantofle? 

Lampa

Tylko w marzeniach. Rzeczywistość była trudniejsza - 15 km na rowerze, większość pod górkę.

piątek, 25 kwietnia 2014

ANZAC

O 5:45 przed budynkiem szkoły w moim sąsiedztwie odbyła się poranna ceremonia (Dawn Service) z okazji święta narodowego Australii - ANZAC Day. Zainteresowanym polecam mój obszerniejszy wpis na ten temat KLIK

ANZAC

Tagi: Fakty
08:59, pharlap
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 kwietnia 2014

Mamy w planie kanie na jutrzejsze śniadanie.

Kanie

środa, 23 kwietnia 2014

Coś zebrało mi się na wspomnienia. Przed drugim życiem  było prawdziwe życie blogera czyli rodzaj pamiętnika. Poniżej 3 migawki ze spotkań z wnuczetami.

Najpierw przedstawię aktorów takimi jakimi wtedy byli: Feliks i Sabina 4.5 roku...

Feliks i Sabina

Matylda - siostra Feliksa - 2.5 roku...

Matylda

Piwo krzepi.

Byliśmy z Matyldą (2.5 roku)  w supersamie. Stanęliśmy w kolejce do kasy. Tuż obok nas był stojak z napojami. Matylda dotknęła jednej butelki.
- Water - oznajmiła.
- Woda - skorygowałem.
- Łoda, łoda, łoda.... - powtarzała Matylda stukając we wszystkie butelki. Obserwował ją chłopiec w jej wieku i kiedy przerwała swoją wyliczankę, dotknął butelki z coca-colą na górnej półce i oznajmił:
- Coke.
- Piwo! - skorygowała Matylda stanowczym głosem i po polsku. No bo u niej w domu nie uświadczysz coca-coli. Co innego piwo.

Raj utracony.

Matylda bardzo lubi rysować. Niestety ciągle trzyma kredkę całą garścią w związku z czym brakuje jej trochę precyzji w detalach.
- Dziadza, I am drawing świnka - oznajmiła. Obejrzała swoje dzieło krytycznie.
- Now, dziadzia, you draw świnka.
Proszę bardzo.... oto jest! Matyldzie bardzo się podobało.
- To jestem JA - oznajmiła.
- Ty jesteś świnka? 
- TAAAAAK! Dziadzia, draw onother one.
Już się robi.... gotowe! Matylda przyjrzała się uważnie.
- To jest Feliks - oznajmiła zdecydowanie.
- Dziadzia - draw Mama świnka.
Narysowałem więc Mamę świnkę i Tatę świnkę. Matylda była bardzo zadowolona, chociaż te produkcje mogłyby wprowadzić portretowanye osoby w zakłopotanie.
No właśnie. W którym momencie zaczynamy patrzeć na zwierzęta krytycznie i dzielić je na takie, z którymi porównanie akceptujemy z zadowoleniem (lew, orzeł), i takie, porównanie z którymi traktujemy jako obrazę (świnia, szczur)?
Oczywiście w tym momencie, w którym rodzice i otoczenie zdegradują niektóre istoty do gorszej kategorii. 
Pomyślałem, że Matylda żyje jeszcze w raju, nie straszne jej lisy i świnie, nie obrzydliwe glisty i karaluchy. Co innego, starsza od niej o 2 lata Sabina, która co tydzień doświadcza realiów życia na farmie. Ona potrafi zachować się jak chłop, taki co to żywemu nie przepuści.
No chyba że wąż. Węże na farmie to normalna rzecz. Sabina została poinstruowana, że na widok węża ma wdrapać się na płot i wołać o pomoc. Na pewno nie przyjęłaby od węża jabłka. Raj utracony.... Jej można już zacząć czytać Biblię.

Dziadek panierowany.

W środę, jak na post przystało, na lunch była ryba. A że akurat były pod ręką dzieciaki, więc Sylwia poprosiła je o pomoc.
Stanęły na stołeczku i Felek zaczął ubijać jajko widelcem.
- A potem obtoczysz rybę w tym jajku i w bułce tartej - instruowała go babcia. Felek miał nieco stropioną minę więc dziadek pospieszył z pomocą:
- Wrzucisz rybę do piasku w tamtym talerzu.
- Łyba do piasku - powtórzyła Matylda. Felek rozejrzał się, kiwnął głową ze zrozumieniem..
- This is not piasek, this is bread crumbs, dziadzia.
- Feluś, po polsku to jest bułka tarta - skorygowała babcia.
- Bread crumbs - powtórzył Felek.
- Dziadzia, do piasku! Dziadzia do piasku! - wołała w kółko Matylda.
- Tylda, to jest bread crumbs! - poprawiał ją Felek.
- Bułka tarta - nalegała babcia.
- Dziadzia in bread crumbs - zmieniła ton Matylda.
- Co? Dziadzia panierowany na patelnię?
-TAAAAAAAAK! - wołała Matylda zanosząc się ze śmiechu - Nie, nie dziadzia, łyba in bread crumbs!
- W bułce tartej!

* * *

wtorek, 22 kwietnia 2014

Najpierw były mazurki...

mazurki

Potem święcenie pokarmów w "polskim" kościele...

swiecone

Msza świąteczna już na wsi. Ministrantem była ministrantka...

ministrantka

Pisanki-wydmuszki na stole...

pisanki

Wielkanocne śniadanie trzeba odpracować na spacerze. Około 5 km trasą zlikwidowanej kolei parowej...

most1paprocie

Co parę kroków rzucamy czekoladowe jajka dla Sabiny a ona, tak samo jak rok, dwa, trzy lata temu znajduje je z wielką radością. Jak to dobrze mieć zawsze trochę miejsca na króliki w głowie.

Na polach wiele kilkudniowych, kilkugodzinnych, cieląt. Dwa lata temu oglądaliśmy poród. Dla osób zahartowanych życiem podaję linki - tutaj, tutaj i tutaj.

I po Świętach.

Tagi: Fakty
05:06, pharlap
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Motto: OBUDZIŁO MNIE KLĄSKANIE MAKOLĄGWY - patrz tutaj - KLIK.

Obudziło mnie kląskanie makolągwy,
otworzyłem oczy, wydałem jęk przeciągły.
Żona pyta - co też przerwało twe spanie?
Przecież chyba nie to miłe szczebiotanie? 

Szczebiotanie? - starałem się o miły ton -
to było kląskanie donośne jak dzwon.
Żona na to - przepraszam, bo widzę żeś smutny,
lecz wiadomo, że słuch to ja mam absolutny
więc chociaż jesteś teraz kwaśny jak porzeczki,
to na ten temat nie wszczynaj ze mną sprzeczki.

No to już chyba przesada niewąska,
żebym wszczynał sprzeczkę o to, że ptak kląska.
Masz rację, rozsądnie z twej strony wysoce
nie będziemy się kłócić bo ktoś tam szczebioce.

Ze smutkiem w oczach spojrzałem na żonę,
proszę nie rób komedii - golone, strzyżone (1).
Ooo, teraz widzę co też piszczy w trawce -
przyznaj, że chcesz mnie utopić w sadzawce.

Zdenerwowałem się na to okropnie -
utopić w sadzawce - niech cię kaczka kopnie!
Kaczka? Aaaa wreszcie wyszło szydło z worka
teraz wiem, która kląska dla ciebie sikorka,
ale strzeż się lepiej tej swojej Laury,
bo koniec romansu będzie ponury
i sądząc po wszelkich na niebie znakach
skończysz jak ten Filon -  wymięty i w krzakach (2). 

I gdy się ma cierpliwość całkiem wyczerpała
i ze wściekłości prawie się dusiłem,
nagle makolągwa zaszczebiotała...
...i się obudziłem. 

Kiedym dla Finki tekścik ten układał,
jakiś poetycki duch do mnie zagadał,
pełen zdziwienia sam się nie spostrzegłem,
skąd wziąłem myśli, jak na rymy wbiegłem
więc zapisuję na koniec pytanie:
czy to był szczebiot, czy jednak kląskanie? (3)
 

PS. Poniżej odgłosy wydawane przez makolągwę. Proszę rozsądzić - szczebiot czy kląskanie?

Przypisy:
1 - Golone strzyżone - KLIK.
2 - Filon i Laura według Kaczki - KLIK
3 - Niepewność - KLIK

PS. Wpis bierze udział w konkursie Finka z Kominka  - patrz link w motcie. Prezentacja wszystkich wpisów tutaj - KLIK.

Ewentualnie zagłosować można stąd - KLIK.

Tagi: finka
05:09, pharlap
Link Komentarze (7) »
niedziela, 20 kwietnia 2014

.. życzę wszystkim gościom i czytelnikom.
Poetycka ilustracja tutaj - KLIK.

05:19, pharlap
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 kwietnia 2014

 Zacmienie

Wiele razy księżyc obrócił się złoty,
aż wreszcie zabrakło mu ochoty.
Więc wysłał komunikat na Ziemię,
że ogłasza pełne zaćmienie.
Zanim skończył się wtorkowy dzień
Ziemia rzuciła na niego cień
i księżyc miał odpoczynku godzin kilka
szkoda, że nie widziała tego blogerka Lilka. 

Szczegóły tutaj - KLIK.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Moja refleksja jest tutaj - KLIK.

08:28, pharlap
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 kwietnia 2014

Nigdy nie dostałem tego bzika,
żeby układać kostkę Rubika.
Lecz pewnie miliony osób się na to zwabiło
i teraz ma gdzieś w szufladzie pokręconą kostkę,
której nigdy do ładu nie doprowadziło.
Im to dedykuję poniższą ciekawostkę.
Przyjdżcie do tego sklepu a bez żadnej ściemy
my wam wasze kostki wyprostujemy... 

 

PS. Filmik nakręcony w magazynie towarzystwa dobroczynnego St Vincent de Paul.

 

 
1 , 2