RSS
czwartek, 30 kwietnia 2015

Poniedziałki i czwartki to dni opieki nad najmłodszym z naszych wnucząt - Gracie - nie mylić z Grace.

Dzisiejszy dzień zaczął sie dla mnie wcześnie. Już o 6:20 byłem na przystanku tramwajowym. Wkoło zupełna noc. Spoglądam na wschód - chyba są juz podstawy do nadziei, ze właśnie tam wzejdzie słońce.

Podróż tramwajem mija szybko. Na ulicach nie ma zbyt wiele samochodów więc tramwaj jedzie płynnie. Na dodatek czytam dobrą książkę.
Po półgodzinnej jeździe przesiadam się do pociągu. Przejeżdżamy mostem nad austostradą i widok zapiera mi dech. Conajmniej połowa słońca już nad horyzontem a poniżej poczwórny sznur samochodów z zapalonymi światłami. Odnoszę wrażenie, że to te samochody wyciągają słońce zza horyzontu.
Sięgam po aparat, ale pociąg już wjechał w zabudowany teren. Jak to dobrze - oszczędziłem sobie jednego zdjęcia, które przyniosłoby rozczarowanie.

W domu syna pełen ruch - rodzice i czwórka dzieciaków zakończyli już śniadanie i dyskutują plan dnia przy porannej kawie. Czwórka dzieciaków pije babycino.

Akcja! Feliks rusza na rowerze do szkoły. Sarah jedzie samochodem do pracy. Michał ładuje Matyldę i Ambrożego do kosza w rowerze i rusza w drogę. Zostaję z Gracie.
Po toalecie porannej i porcji truskawek z jogurtem wychodzimy na spacer. Piękny słoneczny dzień na jaki długo czekaliśmy. Gracie znajduje długie pasmo opadłych liści i maszeruje po nich w tę i spowrotem delektując się szelestem...

Liście

Przypomina mi się czytana w tramwaju książka:
"By uwierzyć w istnienie Boga potrzebujemy by Bóg przybrał postać, by stał się widzialny, a to przecież pomniejsza naszą wiarę. Tracimy drogę bo wierzymy tylko w rzeczy udowodnione. Na manowce prowadzą nas te same zmysły, których używamy do weryfikacji naszego kierunku".

Ben Okri - The Age od Magic.

Nasza synowa - Sarah - słyszała, że nowonarodzone dziecko pamięta wiele z czasu spędzonego w łonie matki. Kłopot w tym, że ucząc je mówić, nazywać widzialne przedmioty i osoby - mama, tata, babcia, dziadzia, pies, oko - wymazujemy z jego świadomości i pamięci doświadczenie spotkań z bogami, duchami, ciemnością i światłem.
Sarah spróbowała delikatnie przepytać półtorarocznego Felksa.
- Pamiętam, że było ciemno i ciepło. I że było mi dobrze. I jeszcze, że znalazłem mały kamyk i ściskałem go w dłoni.
- Feliks, ale jak ty się urodziłeś to nie trzymałeś żadnego kamyka.
- Bo ja go zostawiłem dla siostry.
Kilka miesięcy później urodziła się Matylda. Szybko uczyła się mówić i nic nam o swojej przeszłości nie powiedziała.

Wsłuchuję się więc wraz z Grace w szelest deptanych liści. Co jej ten szelest przypomina? Bo mnie przypomina odchodzenie w dal.

13:24, pharlap
Link Komentarze (2) »
niedziela, 26 kwietnia 2015

Tym razem o rodzinie Ojca - KLIK.

09:34, pharlap
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 kwietnia 2015

Chyba nie - patrz tutaj - KLIK.

Dodane 26/4...

Mam nadzieję, że moich czytelników zahartował wpis o harcie z elementarza i nie zemdleli widząc jak napisałem pierwsze słowo tego wpisu - już poprawiłem.

W nagrodę za wyrozumiałość wstawiam poniżej ilustrację na temat ewolucji elementarza autorstwa mojeo kolegi z lat szkolnych Tadeusza Gajla...

 

Elementarz

x

Tagi: wizyty
12:48, pharlap
Link Komentarze (1) »
piątek, 24 kwietnia 2015

Znowu jakas oficjalna osoba kogoś obraziła. 
OK, nie kogoś, cały naród.
I teraz cały naród z niepokojem wyczekuje - przeprosi czy nie przeprosi.

Było już takich przypadków wiele.
Typowym zwrotem przeprosinowym bywa - jeśli ktoś czuje się urażony to go bardzo przepraszam. 
Według mnie dopiero takie "przeprosiny" są obrazą.
Cóż to bowiem znaczy?
To znaczy, że ta osoba nadal myśli to co publicznie powiedziała, a tymi przeprosinami dystansuje się od obrażanych - masz tu ochłap i odczep się.

Ten wpis sprowokowała oczywiście sprawa pomówienia Polaków u udział w Holocauście przez dyrektora FBI.
Politycy patrzą na jego usta - no przeproś, przeproś proszę. 

Bez sensu.

Nie chce mi się badać szczegółów tej sprawy, ale dla mnie pierwszym pytaniem jest - czy on to powiedział w ramach wypełniania obowiązków służbowych.
Jeśli tak, to Polska powinna wysłać oficjalne pytanie do rządu USA czy ten pan prezentuje stanowisko rządu.
Jeśli nie, to rząd USA powinien złożyć w tej sprawie oficjalne wyjaśnienie i może wyciągnąć konsekwencje wobec niepozbieranego urzędnika.
Jeśli tak, a wiele znaków przemawia za tym, że tak to...

Sytuacja nie jest prosta gdyż co może zrobić mały piesek słoniowi.

Ale... od wielu lat słyszę narzekania, że procedury wizowe dla Polaków są trudniejsze niż dla obywateli innych krajów UE.
Teraz to staje się jasne. Polacy wymagają dokładnej kontroli czy nie uczestniczyli w Holocauście.
Może polski MSZ mógłby wyjaśnić admnistracji USA, że taka kontrola nie jest potrzebna i zakrawa na dyskryminację

Polska bezkrytycznie wspiera USA w awanturniczych misjach wojennych (Afganistan, Irak). Warto pamiętać o ludobójstwie Made in USA jakie miało miejsce w Wietnamie - KLIK. W Iraku i Afganistanie też dochodzilo do ludobójsta. 
Za kilka lat ktoś może nam to wytknąć. I będzie miał rację.

Nie lubię Radosława Sikorskiego, ale czasem ma rację - Polacy w stosunkach z USA mają taką murzyńskość.

 

Tagi: obyczaje
09:18, pharlap
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Ala ma Asa.
Marian Falski - Elementarz - rok 1910

Ogary poszły w las.
Stefan Żeromski  Popioły.

Hoan ma harta.
Elementarz - rok 2014 - KLIK.

 

W moim elementarzu nie liczyła się rasa,
Ala miała Asa.
I nawet dorosły, nawet klasyk stary,
puszczał w las nie charty lecz ogary.
A teraz dowiadują się już w szkole maleństwa
jakie ras pomieszania są niebezpieczeństwa.

Hart

By elementarz zbyt dziecka nie nudził
wprowadzono tam też wiele imion ludzi.
I może stąd pomyłka niespodziewana,
bo nie pasuje chart do Hoana.
 

Huan


A jeśli czymś skorupka nasiąknie w latach młodych,

to czasem nie można znaleźć sposobu,
by nie zrobić komuś szkody,
by nie szpeciło to czyjegoś grobu.

Chołd

Kamień i cierpienie,
Brunona Szulca poczułem tchnienie.
Na szczęście cierpliwy charakter kamieni,

strzeliło się byka to można to zmienić.
 

Hołd

 

Tagi: ortografia
11:48, pharlap
Link Komentarze (6) »
środa, 15 kwietnia 2015

Ostatnio mnożą się doniesienia o wandaliźmie i rozbojach w Alice Springs, mieście w samym centrum Australii - KLIK.

Zdesperowani działacze społeczni proponują, żeby w osadach wokół Alice Springs zainstalować wi-fi. Z obserwacii wynika, że młodzież w "zinternetowanych" okolicach nie rozrabia na ulicach - KLIK.

Oczywiście, że nie rozrabia bo nie wychodzi na ulice. Ani nigdzie indzie.

Z kolei lekarze w wielkich miastach narzekają, że coraz więcej młodych ludzi cierpi na otyłość i cukrzycę... bo spędza zbyt wiele czasu przy komputerze zamiast spędzać czas w ruchu na świeżym powietrzu. 

No i jak tu wszystkim dogodzić?

wtorek, 14 kwietnia 2015

Wszystkie nasze wnuczęta lubią Bolka i Lolka.
Poznali ich u nas z filmów na dvd. Dość starych filmów. Cała seria o wakacjach rozpoczynająca się lokomotywą pędzącą w takt muzyki W. Kazaneckiego.
Okazuje się, że Bolek i Lolek działają nadal.
4-latek Ambroży ogląda u nas wakacyjne przygody Bolka i Lolka, którym towarzyszy bardzo zaradna dziewczynka - Tola. Ogląda też w domu.
- Dziadzia - Do you know,Bolek and Lolek have guns and shoot bad people.
Bolek i Lolek strzelają. Nie tego nie wiedziałem, w starych filmach, które mam, jeśli strzelali to z pukawki na korek. A teraz strzelają z prawdziwej broni. Kilkuletni chłopcy. Ciekawe do czego prowadzą "Drogi Wolności" *
- Dziadzia, - Bolek i Lolek - you speak English. Po polski się mówi - Bolka i Lolka.
No i jak tu dziecku wytłumaczyć, że w zdaniu przygody Bolka i Lolka używa sie dopełniacza?

Mamy też skadsiś książeczkę o Bolku i Lolku, a tam, proszę bardzo, segment australijski, z takim obrazkiem...

Bolek i Lolek

Dobry Boże, Ty widzisz i nie grzmisz?
Dobrze, że Aborygeni nie widzieli tej ksiązeczki.
Pozostałe segmenty dotyczą Afryki, Grenlandii, USA, Himalajów i oceanu. Wszystkie są absolutnie bezsensowne i, co gorzej, głupie.
Ładowanie dzieciom takiej szmiry pod etykietą dwóch sympatycznych chłopców uważam za bardzo poważne wykroczenie. 

Prawdziwe tańce australijskich Aborygenów wyglądają tak...

* Drogi Wolności - patrz tutaj - KLIK.

niedziela, 12 kwietnia 2015

 W sobotę w wiadomościach POLSAT poświęcono spory segment kumulacji w polskim totolotku - 40 milionów.

Też mi kumulacja, Polska wydała mi się niewinnym krajem
U nas zdarzają się kumulacje 150 millionów dolarów i nie piszą o tym w gazetach ani nie pokazują w telewizji.

Australia jest notowana chyba wysoko na liście krajów-hazardzistów. Nic dziwnego w kraju, którego większość obywateli przybyła szukać tu szczęścia.
Ciągnienie totolotka odbywa się u nas cztery lub pięć razy w tygodniu. Prócz tego mamy: wyścigi konne conajmniej 5 razy w tygodniu, wyścigi psów, kasyno w każdej stolicy stanowej, maszyny do gry w niezliczonej ilości pubów. O hazardzie na internecine nie wspominam bo go nie widzę.

O moim spotkaniu z hazardem tutaj - KLIK.

Tagi: obyczaje
08:30, pharlap
Link Komentarze (2) »
piątek, 10 kwietnia 2015

Attila

Zdjęcie zlinkowane ze strony - KLIK

Może to było na ulicy
Vicus Honoris et Virtutis -
szli Attyli wojownicy,

wznosiły kurz żołnierskie buty.

Kryli się w domach starzy Rzymianie,
niejeden drapał się po głowie,
co też z tym pięknym miastem się stanie
gdy zamieszkają tutaj Hunowie... 

Hun

Przybyli tu jak wielkie pany,
lecz często ogarniał ludzi śmiech,
gdy rejestrując swoje rydwany,
niektórzy nie umieli zliczyć do trzech... 

Dwa?

Przybywali do Rzymu bardzo ochotnie,
wkrótce było ich tu ponad sotnię, 
a pośród ludu szerzyła się niechęć
gdy pojawił się Hun numer sto dziesięć...

110

wtorek, 07 kwietnia 2015

Ogary - znaczy wpisy - poszły w świat.

W osobnym blogu zacząłem pisać wspomnienia z pierwszej połowy mojego zycia - KLIK.

13:45, pharlap
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2