RSS
sobota, 30 kwietnia 2016

Życie do góry nogami ma to do siebie,
że trzyma się głowę w piasku, a korzenie w niebie...

Korzenie

11:05, pharlap
Link Komentarze (1) »
czwartek, 28 kwietnia 2016

... I nadal świeże. Piszę o tym tutaj - KLIK.

To już mój 120 występ gościnny - pełna lista tutaj - KLIK.

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Dzisiaj (25 kwietnia) obchodzimy w Australii ANZAC Day czyli święto żołnierza.

Okazją jest rocznica bitwy pod Gallipoli - 25/4/1915. Pisałem o tym kilka razy:
Historia bitwy - KLIK,
ANZAC Day i sprawa polska - KLIK.
Żołnierz, którego nie było - KLIK.

Wydawało mi się, że już więcej nic nie dodam do tego tematu, a jednak...

Znęcony piękną pogodą pojechałem dzisiaj na rowerze do miasta. W drodze powrotnej skorzystałem z pociągu. Koło mnie siedzieli dwaj panowie, weterani jakiejś wojny, którzy uczestniczyli w dzisiejszej paradzie. Na piersiach brzęczały im odznaczenia.
Jednym uchem przysłuchiwałem się ich rozmowie:
- A co ty masz na krawacie? Trupią czaszkę i piszczele? - spytał jeden.
Spojrzałem na krawat... 

Krawat

Nie byl dokładnie taki, ale zdecydowanie była na nim trupia główka.

- Tak, to znak załóg łodzi podwodnych - odpowiedział właściciel krawata.
Przyjrzałem mu się uważniej. Rzeczywiście, w klapie marynarki miał jakiś znaczek z napisem Submarines.

- Łodzie podwodne i piracki znak? - dziwił się pierwszy pan ( i ja też).
- A tak - odpowiedział - po raz pierwszy łodzi podwodnych na dużą skalę użyli Niemcy podczas I Wojny Światowej. Niektórzy, tradycyjni, dowódcy uważali to za niegodne. Wiadomo, żołnierz nie powinien walczyć z ukrycia.
Najlepiej w czerwnym mundurze i błyszczącym hełmie - dopisek mój.
I z tego powodu porównali łodzie podwodne do piratów. Brytyjski admirał, sir Arthur Wilson, stwierdził: "... to jest nie-angielskie... personel łodzi podwodnych powinien być powieszony jako piraci". Jego rodacy wykazali się poczuciem humoru i od tego czasu brytyjskie łodzie podwodne tradycyjnie ozdabiano piracką flagą - Jolly Roger - KLIK.

HMS Utmost -1-.jpg
Wikipedia - By Hampton, J A (Lt) Royal Navy official photographer.

Często warto podsłuchać co mówią starsi ludzie.

10:47, pharlap
Link Komentarze (2) »
czwartek, 21 kwietnia 2016

Mamo, popatrz, spoza chmur
wyjrzał słońca rąbek.
Cicho córciu, choć to ból,
zrobię dziesięć pompek... 

Pompki

Mamo, popatrz, bo nie dojrzę,
coś mi lata koło buzi,
spokojnie córciu, zaraz spojrzę
lecz wpierw przysiadów tuzin. 

Mamo, zobacz, tam dziewczynka 
buja się na huśtawce.
Spokojnie córciu, wesoła minka,
piętnaście podskoków i już patrzę.

Mamusiu, mnie się nudzi,
do domu może wrócimy.
Nie ma figury kto się nie trudzi,
trzy razy serię powtórzymy. 

 

niedziela, 17 kwietnia 2016

W niedzielę większość dnia spędziłem na trasie rajdu rowerowego dla kobiet - Ascent - KLIK.

Od lat uczestniczę w akcjach organizowanych przez Bicycle Victoria. Zazwyczaj jest to liczenie rowerzystów, za które otrzymuję dotację dla Stowarzyszenia św Wincentego. W tym roku musiałem opuścić lutowe liczenie, ale dostałem drugą szansę - community marshall na trasie rajdu.

Nie byłem pewien co oznacza ta funkcja, ale zorientowałem się w toku akcji. Rajd zaczynał się o 7 rano w związku z czym zbiórka ochotników wyznaczona była na 6:15 rano w związku z czym musiałem wyjechać z domu o 5:30 - brrrr.

Przed 7 podrzucili mnie na pierwsze stanowisko...

STanowisko 1

Zadanie oczywiste - własnym ciałem zatrzymywać pojazdy, które chciałyby skręcić w lewo. Oczywiście to żart, nie wolno mi nikogo zatrzymywać, mam tylko radzić i dziękować za wyrozumiałość i współpracę.
Wszyscy mieszkańcy otrzymali już miesiąc wcześniej dokładne informacje o ograniczeniach ruchu. Rzeczywiście, kilku kierowców na widok bariery wróciło do domu. Jeden zapytał czy może pojechać po mleko na śniadanie. Oczywiście, że może, ale nie w lewo.
- A na wprost? - zapytał.
To było podchwytliwe pytanie... 

No entry

... bo na drodze na wprost był zakaz wjazdu.
- Na wprost i w prawo? - zapytałem niewinnie.
Kierowca coś mruknął i pojechał na zakazaną drogę. To samo zrobiły jeszcze dwie osoby. 

W międzyczasie pojawiły się rowerzystki...

Rowerzystki

Było ich podobno około 600. Mój punkt był mniej niż 10 km od startu więc w ciągu godziny odprawiłem wszystkie panie gorącymi brawami i okrzykami zachęty. Najczęściej wołałem - let's the sun shine! 
I sprawdziło się...

Widoki

Dzień był piękny, temperatura trochę poniżej 20C, gdyby nie takie piękne widoki to jazda na rowerze byłaby najlepszym wyborem.

Tymczasem przeniesiono mnie na nowy punkt, 5 km przed metą. Jeszcze się dobrze nie zagospodarowałem a już, o 10:18, pojawiła się pierwsza rowerzystka...

Pierwsza

To było zaskoczenie - 95 km w ciągu 3 godz 18 min = 28.7 km/godz. Na bardzo górzystej trasie - brawo! Inna rzecz, że to musiała być osoba trenująca kolarstwo gdyż na następną rowerzystkę musiałem czekać prawie 20 minut. 

Tym razem moje zadanie było trudniejsze. Wprawdzie na pilnowanej przeze mnie drodze nie pojawił się żaden pojazd, ale tym razem rowerzystki nie podjeżdżały jak poprzednio, grupami, ale ciurkały pojedyńczo przez następne 3 godziny. Ile różnych pozdrowień można wymyślić? Wydaje mi się, że stosowałem conajmniej 15, najczęściej - keep smiling to the finish line!
Muszę przyznać, że przeważająca większość pań zdobyła się na uśmiech :) 

Mieszkańcy ulicy pod moją opieką nie mogąc nigdzie pojechać zabrali się za prace w ogrodzie, aż trójka strzygła zywopłoty. Byli dla mnie bardzo życzliwi, dwoje zaproponowało mi kawę. Oczywiście nie mogłem skorzystać, musiałem dopingować i zbierać uśmiechy w nagrodę.

Godzina 1:20, za 20 minut powinno się skończyć...

Ostatnia grupa

To już ostatnia grupa. Za chwilę pojawia się SAG vehicle...

SAG vehicle

SAG to skrót frazy support and gear - wsparcie techniczne. W tym przypadku oznacza zabranie z trasy rowerzystów, którym zabrakło sił. Tylko trzy? Brawo!.

A oto ostatnia uczestniczka a za nią sznur pojazdów towarzyszących...

Ostatnia

Na końcu autobusik zbierający pomagierów. Do bazy dojeżdżamy o 2:10, do domu - godzinę później.

Na wstępie wspominałem, że za mój czas i wysiłek otrzymuję dotację na organizację dobroczynną, Wysokość dotacji - $50. Za 10 godzin? Uważam, że było warto - za te setki uśmiechów :)

Tagi: na rowerze
13:38, pharlap
Link Komentarze (3) »
czwartek, 14 kwietnia 2016

Co takiego zbroiłeś mój panie,
żeby zasłużyć na takie lanie? 

Lanie

Lanie solidne, nie od parady,
że aż zostały czerwone ślady.

Pewnie tę nauczkę będziesz miał na względzie
i już drugiego lania nie będzie. 

Tagi: X888
11:13, pharlap
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Słońce i księżyc tworzyły razem z pięcioma innymi wędrowcami siódemkę planet i posłów, którzy sunęli w siedmiu kręgach różnych rozmiarów po grobli zodiaku...
Dwanaśnie było zmaków zodiaku i stanowiły one przystanki wielkiego obiegu. Były to miesiące w ilości dwunastu, po trzydzieści dni każdy...
Można było też uszeregować planety inaczej, po trzy i cztery... trzy wynosiła bowiem liczba władców zodiaku słońca, księżyca i Isztar. Ponadto była to liczba święta. Ona decydowała na górze i w dole o kształtowaniu wszechświata.
Z drugiej strony cztery stanowiło liczbę stron świata, którym odpowiadały pory dnia...
Co zaś wynikało jeśli pomnożyć trzy przez cztery? Dwanaście.
Józef śmiał się Eliezer zaś wznosił ręce i mówił:
- Adonai!

Tomasz Mann - Józef i jego bracia.

Minęło kilka tysięcy lat i wygląda to tak... 

77

---

77

---

 

T77777

 

Tagi: cytaty X888
12:10, pharlap
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 kwietnia 2016

mapa

W drodze z Sydney do Melbourne, w miejscu zaznaczonym kółeczkiem (powyżej i trochę w lewo od napisu ACT), zobaczyłem przed sobą...

morze

Tagi: Australia
10:43, pharlap
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 kwietnia 2016

W ubiegłych tygodniach, za sprawą pewnej dyskusji - KLIK, dwukrotnie nasunął mi się na klawiaturę temat tłumaczenia książek. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności dwa dni temu miałem okazję spotkać się z TŁUMACZEM...

M. Weyland

Nie wahałem się użyć dużych liter gdyż pan Marcel Weyland przetłumaczył na angielski Pana Tadeusza - KLIK.
Tłumaczeń Pana Tadeusza na angielski było kilka. Pierwsze białym wierszem. Poniżej pierwsze linie inwokacji w kolejnych tłumaczeniach - źródło wikipedia - KLIK

"Lithuania, my fatherland! You are like health;
How much you must be valued, will only discover
The one who has lost you..." tłumaczenie Katie Busch-Sorensen

"O Lithuania, my country, thou
Art like good health; I never knew till now
How precious, till I lost thee..." - tłumaczenie Kenneth R. Mackenzie

"Lithuania, my country! You are as good health:
How much one should prize you, he only can tell
Who has lost you..." - tłumaczenie Marcel Weyland.

Dla mnie, Polaka znającego Pana Tadeusza od dziecka, tłumaczenie M. Weylanda było oczywiste - to jest mickiewiczowski, Pana-Tadeuszowy, 13-zgłoskowiec. Zastanawialiśmy się jednak czy to brzmi naturalnie dla Anglosasa, który nie ma tego typu skojarzeń.
Pan Weyland, który jest również bardzo dobrym deklamatorem, zwrócił uwagę na rozłożenie akcentów w mickiewiczowskiej strofie. 13-zgłoskowy wiersz dzieli się wyraźnie na 2 części - 7 i 6 sylab a zatem akcent pada na 6. i 12. zgłoskę. Akcent w sylabach 1-5 i 8-11 nie jest z góry określony co nadaje wierszowi lekkość i swobodę.
9-zgłoskowiec Kennetha MacKenzie po kilku liniach staje się nieznośnie jednostajny.

Po przetłumaczeniu Pana Tadeusza pan Marcel Weyland nie osiadł na laurach lecz przetłumaczył wiele polskich utworów poetyckich - SŁOWO - Dwieście lat poezji polskiej - KLIK. Mieliśmy okazję wysłuchać kilku z nich, również Lokomotywy Tuwima, proszę posłuchać - KLIK.

We wspomnianym wyżej zbiorze poezji polskiej nie zabrakło oczywiście rozważań na temat trudnej pracy tłumacza/tłumaczki...

Bajka o sześciu tłumaczkach

Sześć tłumaczek w ramach nieuzgodnienia
tłumaczyło tę samą powieść w oparach natchnienia;
pierwszej wyszedł poemat oktawą,
drugiej coś ze sportu: "Kiszka, brawo!(*)",
trzecia przywiozła powieśc historyczną
p.t. "Zamierzchłe czasy",
czwarta rewelację w trzech tomach (nieomal klasyk!),
piąta reportaż "Tam gdzie był dół",
szósta - "O hodowli pszczół".

Pytanie: skąd ta historia dzika?

Odpowiedź: Żadna nie znała języka.

Morał, czyli pouczenie:
Więc po co sięgać do oryginału?
Zamiast jednego, sześć dzieł powstało. 

Konstanty Ildefons Gałczyński

* Kiszka - chodzi o czołowego polskiego spintera lat powojennych Emila Kiszkę - KLIK

Pan Marcel Weyland, w swoim tłumaczeniu, zaktualizował ten fragment na: "Roaldinho, bravo!".

Tagi: cytaty
11:16, pharlap
Link Komentarze (3) »