RSS
piątek, 27 maja 2016

Jak to własciwie było?

Chyba pierwszy był Franz Werfel. Miałem wtedy pewnie 12 lat. Matka musiała odbyć kursy zawodowe gdzieś na Śląsku i oddała mnie na 2 miesiące pod opiekę znajomych. U nich zauwazyłem książkę - Pieśń Bernadetty - o Bernadecie, tej co widziała Matkę Boską w Lourdes.
Zdziwiło mnie to nieco bo nazwisko Werfel było mi znane z wiadomości radiowych - wysoki dygnitarz w komunistycznym rządzie.
I pisze z takim przejęciem o cudach? W tych czasach niespecjalnie mnie to dziwiło.

Dla porządku wyjaśnię, że ten  Werfel w PRL miał na imię Roman.

Franz WerfelRoman Werfel

Który jest który chyba łatwo zgadnąć.
Dla sprawiedliwości trzeba wspomnieć, że Franz, ten od Bernadetty,  był bojownikiem Czerwonej Gwardii podczas krótkotrwałych zamieszek w Wiedniu tuz po zakończeniu I Wojny Światowej.

Drugi był Hans Fallada - rok 1956 - Matka kupiła mi jego książkę...

Fallada

Ptzejmujaca książka. Dodatkowym elementem, który dodawał jej w moich oczach atrakcyjności były świetmie opisane sceny z półświatka - drobni złodzieje, naciągacze, oszuści. Miałem wrażenie, ze podglądam ich przez dziurkę od klucza.

W szkole średniej poznałem Egona Erwina Kischa - książki nie były przejmujące, tam był głównie świat praskich (Praga Czeska) złodziejaszków i prostytutek. Ale nie tylko - również wizyta w Związku Radzieckim opisana tak, że żaden pisarz radziecki lepiej by tego nie zrobił..
I zaskoczenie - Kisch był dowódcą Werfla w wiedeńskiej Czerwonej Gwardii. A na dodatek jeszcze coś niezwykłago - wizyta w Australii,podczas której kazano mu napisać tekst modlitwy Ojczr Nasz.

Dużo wiecej na temat E.E. Kischa opublikowałem dzisiaj na gościnnym blogu Ewy Marii - KLIK.

09:51, pharlap
Link Komentarze (2) »
środa, 25 maja 2016

Nie byłem nigdy w Afryce.

Poniższa refleksja przypomniała mi się po opisanej w poprzednim wpisie wizytacji. Naszą klientką była pani z Południowego Sudanu.
O wydarzeniach w tym kraju czytałem w książce Emma's War - recenzja - proszę kliknąć w poniższe zdjęcie...

Napotkałem tam sporo szokujących relacji i refleksji.  Przytocze tutaj jedną...

Akcje charytatywne w Afryce organizowane przez Europejczyków czy Amerykanów przeczą zdrowemu rozsądkowi.
Pomoc w pierwszym rzędzie jest przeznaczona dla dzieci i kobiet. 
Pomoc dla samotnych dzieci? W Afryce takie dziecko nie przeżyje samodzielnie trzech dni. Jeśli ratujecie takiemu dziecku życie to powinniście zapewnić mu opiekę aż do czasu uzyskania ekonomicznej samodzielności - zawód, w którym będzie miało duże szanse otrzymania stałej pracy. W przeciwnym wypadku jest to sztuczne przedłużanie ciepień.
Pomoc dla kobiet? Podobnie. Samotna kobieta w afrykańskim interiorze nie ma szansy ma godną egzystencję.
Wniosek - pomagać powinno się w pierwszym rzędzie silnym mężczyznom. Taki mężczyzna gdy stanie na nogi bardzo szybko zaopiekuje się jakąś kobietą. Naturalnym ciągiem historii bedą dzieci, które moga mieć w życiu jakąś szansę.

Nie żyjemy w Południowym Sudanie, ale skutki naszych charytatywnych wysiłków są podobne. 
W ciągu kilku lat działalności w  St Vincent de Paul Society poznałem sytuacje i problemy ponad 30 rodzin z dziećmi. Może 5 z nich rokuje jakieś nadzieje, reszta według mnie nigdy nie wyrwie sie ze spirali ubóstwa i pełnej zależności od pomocy społecznej. Chyba że uzależnią się od czegoś gorszego.

niedziela, 22 maja 2016

Moje doświadczenia z wizytacji osób zwracających się po pomoc do St Vincent de Paul Society (Stowarzyszenie Św Wincentego a Paulo) nie są nigdy nudne.

Kilka dni temu poprosiła nas o pomoc imigrantka z Południowego Sudanu. Młoda matka 3 chłopców o biblijnych imionach jak Noah czy Nehemiach. Ostatni raz odwiedziliśmy ją półtora roku temu z czego wynika, że jakoś daje sobie radę.
Na pierwszy rzut oka nawet całkiem dobrze - przed domem dobrej jakości samochód i rower. Dzieci bawią się beztrosko na ulicy - przypomina mi się własna młodość.
Na progu wita nas nasza klientka - w zaawansowanej ciąży - też chyba dowód stabilizacji.

Narzeka na kłopoty z płaceniem na czas rachunków - gaz - zgadza się, wnętrze domu mocno przegrzane, woda. Pod ręką ma rachunek za wodę, moją uwagę zwraca zużycie - 800 litrów dziennie. 
- Sporo, podlewasz intensywnie ogródek? Może jakiś przeciek?
- Nie, duża rodzina - wyjaśnia.

 Cztery osoby... - zastanawiam się na głos. W tym momencie otwierają sie drzwi do pokoju i wychodzi z niego, na oko 10-letnia, dziewczynka. Rudawe włosy, piegowata buzia, szkolny mundurek.
- A któż ty jesteś? - pytam. 
- Koleżanka, mieszkam w pobliżu - wyjaśnia. 
Zaglądam do pokoju - duży ekran telewizora, na przeciwko komputer również z dużym ekranem. Głośno - wyświetlają się jednoczesnie dwa różne filmy. Pośrodku, na kanapie, leży młoda kobieta, chyba z Sudanu. 
- A to...? - zwracam się do gospodyni.
- To moja przyjaciółka.

Wracam do rachunku za wodę...
- Więc jak to jest -  ty, trzech twoich synów...
- Jeszcze moja córka, gdzieś wyszła...
- Tak?
- I jeszcze moja siostra?
- Mieszka tutaj?
- Tak.
- Otrzymuje zapomogę z Centrelink (nasz ZUS)?
- Nie.
- Dlaczego nie?

W tym momencie, nie wiem skąd, ale wydawało mi sie, że z szafy, wychodzi jeszcze jedna osoba - pani w średnim wieku.
- Z zasiłkiem dla tej siostrą, to duży problem - wtrąca się bez ceregieli do rozmowy.
- A ty skąd tu się wzięłaś?
- Jestem przyjaciólką domu, mieszkam w sąsiedztwie.

Kręci mi się nieco w głowie... doliczyłem się już 9 osób.
Zabieram rachunek aby rozważyć wraz z członkami naszej grupy na ile możemy pomóc. Za kilka godzin nadchodzą odpowiedzi.
- Czy spytałeś gdzie jest OJCIEC tej rodziny? - pyta jeden z kolegów. 
- Robert - odpowiadam - czy uważasza, że tu są potrzebne jeszcze jakieś dodatkowe osoby?

Zgadzamy się, że nie. Pokryjemy połowę rachunku.

piątek, 20 maja 2016

Pale,
ale...
jest alternatywa -

Pale Ale


wejść na Górę Kościuszki i napić się piwa!

 

PS. Góra Kościuszki - Mt Kosciuszko (2,228 m) - najwyższy szczyt Australii. 
Podczas moich ostatnich odwiedzin było tam tak...

Nie zapaliłem papierosa i piwa też się nie napiłem. 

Tagi: Australia
09:43, pharlap
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 maja 2016

I Wojna Światowa. Wiele narodów miało nadzieję, że jak wielcy mocno się pobiją to ci mniejsi może odzyskają niepodległość. Na przykład... KLIK.

09:52, pharlap
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 maja 2016

W ostatni piątek poszedłem z wnuczką do pobliskiego parku - blisko centrum Melbourne...

Grzyby

Kanie.

Minęły 3 dość ciepłe dni więc poszliśmy w to samo miejsce, ale wziąłem wnuczka do pomocy...

Grzyby

Pomoc okazała się być potrzebna...

Grzyby

Wspólnie zanieśliśmy plon w gospodarny dom...

Grzyby

Tagi: Australia
10:57, pharlap
Link Komentarze (1) »
niedziela, 15 maja 2016

W poniedziałek, w radio, usłyszałem komentarz na temat imprezy charytatywnej - bieg bez ustalonego punktu końcowego ani limitu czasu.

To jak? Biegniesz dopóki nie padniesz?
Niezupełnie. Biegniesz dopóki nie dogoni cię specjalny samochód - catcher-truck...

Łapacz

Samochód startuje pół godziny później niż biegacze i przez pierwszą godzinę jedzie z predkością 15 km/godz, następnie przyspiesza do 16 km/godz, po kolejnej godzinie przyspiesza na 17 km/godz, po następnej godzinie przyspiesza na 20 km/godz, po kolejnych 2 godzinach... halo! czy jeszcze został ktoś na trasie? 
Jeśli tak to nie ma szans - samochód przyspieszy do 35 km/godz.

Wydaje mi się, że to coś dla mnie, lubię umęczyć się fizycznie bez sensu. Mam w tej dziedzinie spore doświadczenie:
- rogaining - 24 godziny poszukiwań pustych pudełek w lesie,


- maratony narciarskie

Kangaroo Hoppet 2003
- ściganie się z pociągiem Puffing Billy,

- marszobieg podczas którego posypują uczestników kolorowym pyłem...

Fiolet Poparcie

Uciekać przes samochodem? Czemu nie, przecież zdarza mi się to często podczas przechodzenia przez jezdnię.

Okazuje się, że jest to bardzo poważna, międzynarodowa impreza.
W tym roku odbyła się w 34 miastach, startowało prawie 131,000 osób. Odbywa się w pierwszą sobotę maja i UWAGA - we wszystkich lokalizacjach rozpoczyna się w tym samym czasie, a więc - w Niagara Falls o 7 rano, w Poznaniu o 13, w Melbourne o 21, a w Santa Clara o 4 rano - o święta Klaro, zmiłuj się nad nami.

Cel imprezy - zbiórka pieniedzy na badania nad leczeniem urazów rdzenia kregowego. W tym roku zebrano ponad US$7.5 mln.

W tegorocznym biegu zwyciężył startujący w Mediolanie Giorgio Calcaterra, który uciekał aż przez 88.44 km. Zadanie dla czytelników - ile czasu biegł?

Na liście wyników sporo polskich nazwisk: drugie miejsce zajął  Bartosz Olszewski startujący w Niagara Falls, dziewiąte - Tomasz Walerowicz - Poznań.
Zwycięzca biegu w Melbourne, Barry Keem, zajął 18 miejsce - 66.71 km.  Co ciekawe to w biegu w Melbourne trzecie miejsce zajęła kobieta, i to z Polski, pani Dominika Stelmach - 55.25 km.

Internetowa strona imprezy tutaj - KLIK.

Gdybym tak startował w tym roku, to może utrzymałbym się na trasie godzinę. W tym czasie samochód-łapacz przejedzie 7.5 km. To byłby dobry spacer przed snem i można zdążyć do łóżka o przyzwoitej porze.

Jaka szkoda, że na start trzeba czekać aż rok, do 6 maja 2017. Jeśli doczekam to oczywiście zamieszczę tu relację, następnego dnia po biegu - 7 maja 2017 - proszę pamiętać

piątek, 13 maja 2016

Bardzo często ogladam rano wiadomości z Polski - POLSAT News. Wczoraj najpierw był drobny zawód...

Nie doszły

Och nie dostarczyli wiadomości. Trudno, trzeba się bez nich obyć.

Normalnie w takich przypadkach wiadomości są zastępowane widoczkami w różnych krajów. Miałem więc już wyłączyć telewizor gdy zobaczyłem coś nowego...

DW

Symbol w lewym górnym rogu nie pozostawia wątpliwości - DW - Deutsche Welle - Niemiecka Fala.

Co jest grane?

No news

Komunikat: Wiadomości polskie są dzisiaj niedostępne. Nic dziwnego - skoro tam taka zawierucha.

DW

... zamiast tego nadamy program Deutsche Welle.

Ale co to za domy? Niczego podobnego w Polsce nie widziałem. Czyżby rządowy audyt aż takie przekręty wykrył?

Tagi: Fakty pożar
10:56, pharlap
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 maja 2016

Wczoraj rano, bardzo rano, usłyszałem w radio informację:
- Pogoda, pogoda według meteorologów będzie dzisiaj...  yyy ...będzie najgorsza od wczoraj.

Święta racja...

Najgorsza

Za to dzisiaj pogoda... była najlepsza od wczoraj...

Najlepsza

Jakże wiele zastosowań może mieć ta formuła!

Dzięki niej gwałtownie wzrośnie ilość najlepszych wydarzeń w moim życiu.
Ktoś powie, że identycznie wzrośnie ilość najgorszych wydarzeń. Nie będzie miał racji.
Po pierwsze obecnie ilość niezbyt dobrych wydarzeń znacznie przekracza ilość tych dobrych, tak że proporcja znacznie się poprawi.
Po drugie, to "od wczoraj" można zamruczeć tak niewyraźnie, tak jakby go nie było.

W ten sposób dzisiejszy dzień był moim najszczęśliwszym dniem od wczoraj. Głównie za sprawą koncertu, na którym wykonano ten utwór - KLIK.

poniedziałek, 09 maja 2016
 
1 , 2