RSS
niedziela, 31 sierpnia 2014

W australijskim kalendarzu pory roku zaczynają się z początkiem miesiąca a więc jutro będziemy mieli już wiosnę. Jeśli zaś chodzi o ostatnią zimę to...

Hu-hu, ha, nasza zima zła!

Środek zimy prezentowałem tutaj - KLIK. Ostatni dzień zimy spędziłem też na świeżym powietrzu - pojechałem na rowerze do miasta.

Ścieżka rowerowa prowadzi wśród zieleni a ostatnie kilometry na specjalnym pomoście nad naszą rzeką Yarra.

SciezkaSciezka

W mieście drogę zagradza mi tłum...

Walk the Park

Na koszulkach nadruk - Walk the Park. Maszeruj przez park? Oczywiście, że nie. Park to skrót od Parkinson. A więc chyba - Zdepcz (chorobę) Parkinsona.

Moim celem jest Royal Botanic Garden. W bramie informacja, że dzisiaj jest dzień ślubów. Na zdjęciu po prawej widać ślubną markizę...

SlubyNamiot slubny

Spoglądam na parkowy staw z drugiej strony, po prawej bielą się krzesła dla ślubnych gości na konkurencyjnej imprezie...

Staw

Popycham rower w tamtą stronę, wiązanki róż...

Wiazanki

Wreszcie docieram do prawdziwego celu mojej wycieczki...

Kasztan

O Boże, jak on zmarniał przez tę zimę! To kasztan Paderewskiego, drzewo mojej specjalnej troski - patrz tutaj - KLIK. Mam nadzieję, że wiosna go odrodzi, jak 2 lata temu - patrz tutaj - KLIK.

Zadanie wykonane, można rozejrzeć się dookoła...

Kwiaty

Spoza zieleni napierają pobliskie obiekty sportowe...

Miasto

Zaglądam jeszcze nad staw gdzie wiele osób rozłożyło się na trawie...

Piknik

Moją uwagę zwraca grupa miłośników chartów...

Charty

Pora wracać. Pożegnalny rzut oka na pałac gubernatora nad którym powiewa flaga naszej Monarchini. W końcu to jest Królewski Ogród Botaniczny...

Pałac gubernatora

Część drogi do domu odbywam pociągiem i wreszcie swojskie ścieżki...

Koło domu

 

sobota, 30 sierpnia 2014

Przez okno w parku
widać zakurzone miasto
dobrze, że daleko stąd.
 


Okno

Tagi: haiku
09:43, pharlap
Link Komentarze (3) »
piątek, 29 sierpnia 2014

Wczoraj na przystanku tramwajowym trudno było znaleźć miejsce stojące. Jakoś wcisnąłem się w odrobinę miejsca przy płocie gdzie mogłem się oprzeć i rozwiązywać sudoku. A u mych stóp - jak w rytule.

G1G2

09:52, pharlap
Link Komentarze (5) »
czwartek, 28 sierpnia 2014

Dzisiaj jestem z wizytą TUTAJ - KLIK.

Tagi: wizyty
08:27, pharlap
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 sierpnia 2014

Dawno temu, czytając książke Iana McEwana - Chesil Beach, zwróciłem uwage na jeden drobiazg. Bohaterka powieści, skrzypaczka występująca w kwartecie smyczkowym, komentuje muzykę nazwijmy ja bigbeatową: ta muzyka ma tak prosty i nachalny rytm. Dlaczego do tego jeszcze jest tam perkusja?

Przypomnialo mi się to dzisiaj w samochodzie gdy puściłem wnukowi CD z argentyńskim tangiem. Tam jest nezwykły rytm, i wcale nie taki prosty, a przecież w orkiestrach grających tango argentyńskie nie ma perkusji...

Tagi: muzyka taniec
13:36, pharlap
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 sierpnia 2014

W piątkowej relacji z obchodów święta maryjnego na Jasnej Górze reporter telewizji Polsat, pan Marcin Wąsiewicz, oznajmił: ".. to także popularne w polskim Kościele Zielone Świątki. Stąd zioła, które pielgrzymi  zbierają w drodze do Częstochowy".

Niezłe materii pomieszanie. Zielone Świątki to wszak uroczystość Zesłania Ducha Świętego, które obchodzono w tym roku na początku czerwca - KLIK
Two for the price of one - mówią anglosasi - dwa za cenę jednego. Duch Święty zstępuje z niebios, Matka Boska tam wstępuje.  Wszystko w tym samym czasie - co za ruch w kosmosie. 

Ostatnie zdanie cytowanej powyżej relacji nieco tłumaczy pomieszanie materii przez reportera - zioła zbierane przez pielgrzymów - tak jest - to święto nazywane jest również świętem Matki Boskiej Zielnej - KLIK. Zielnej, nie zielonej. To i tak dobrze, bo w Czechach nazywane jest świętem Matki Boskiej Korzennej - ciekawe z czym to by się mogło skojarzyć?

Jak na ironię kolejnym punktem programu Polsat były informacje o strażnikach miejskich, którym przytrafiło się zasnąć podczas pełnienia obowiązków służbowych. Może uczyli się rzetelności od reporterów Polsatu?

czwartek, 07 sierpnia 2014

Z opóźnieniem oglądam wiadomości Polsat News nagrane podczas mojej nieobecności.
W wiadomościach z 1 sierpnia był reportaż Małgorzaty Ziętkiewicz na temat Heinza Reinefartha dowódcy oddziałów SS, które dokonały rzezi na Woli.

O Heinzu Reinefahrcie słyszałem już dawno temu. Pod koniec lat 50 ubiegłego wieku oglądałem film Urlop na wyspie Sylt, w którym przedstawiono zarówno zbrodnie Reinefahrta jak i szacunek jakim się cieszył w Niemieckiej Republice Federalnej (NRF). Polskie władze (PRL) wielokrotnie domagały się od NRF wydania Reinefahrta w celu osądzenia jego zbrodni. Bezskutecznie.

Dlatego zaskoczyły mnie słowa p. Ziętkiewicz - ".. nikt nigdy, aż do wczoraj (31/07/2014), nie wypomniał mu (Reinefahrtowi) tego, że był  esesmanem".

Wymazywanie historii to stara i powszechnie znana metoda zniewolenia umysłów. Nie wiedziałem, że historia PRL jest dla niektórych taka groźna.

PS. Zajrzałem do wikipedii - strona o p. ZIętkiewicz została usunięta - KLIK. Strona o Heinzu Reinefahrcie jeszcze istnieje - KLIK.

Tagi: obyczaje
14:28, pharlap
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 04 sierpnia 2014

Środek zimy. W tym roku wyjątkowo śnieżnej. Od kilku dni panuje słoneczna pogoda więc zdecydowałem się wybrać w góry, na narty, po ładnych kilku latach przerwy.
Pierwsze utrudnienie to obowiązek założenia łańcuchów...

Lancuchy

Natura nie stwarzała dalszych utrudnień...

Widok1Widok2

W sobotę spróbowałem sił na biegówkach...

XCski

O bieganiu nie było jednak mowy więc drugiegi dnia pojechałem wyciągiem na szczyt...

DOwnhill

Moje zjazdy były bardzo delikatne. Podobnie jak widoki...

WIdok3Widok4