RSS
środa, 30 września 2015

5 blogów temu wspomniałem o braku konsekwencji w sprawach równości (equal) i końskich (equine).

Ta sprawa nie dawała mi spać już 5 lat temu...

Przyśniło mi się coś okropnego...
Ogromne targowisko, ruch, gwar. Ja obsługuję niewielki kiosk z szyldem, wiecie już jakim - Hipoterapia.

Przed kioskiem kłębił się tłum ludzi, każdy trzymał w ręku tabliczkę. Tabliczki były przerózne: hipokryta (tych było najwięcej), Hipokrates, hipochondryk, hipnotyzer.
Jakaś pani mocno chwiejąca się na nogach miała tabliczkę z napisem hipoteza. Podpierał ją urzędnik z tabliczką hipoteka.
Opodal stał młodzieniec dygocący z zimna, w skostniałej dłoni trzymał tabliczkę - hipotermia. Nieco z boku, nie mieszając się z tłumem, stał elegancki pan z tabliczką - Hipolit.

Cały ten tłum krzyczał do mnie - uzdrów mnie! No, uzdrów mnie!!!
A ja rozkładałem ręce bezradnie - przepraszam, ale nie mam koni.
Konie są tam, konie są tam! - krzyczał tłum i wskazywał na wzgórze, na którym widniał wielki napis - HiPPika.
Oblał mnie zimny pot, porównałem napisy - hipoterapia i hippika. Czyżbym źle napisał?
Zaraz poprawię - zawołałem - wdrapałem się na krzesło i dopisałem, krzywo i niewyraźnie, drugie P - hippoterapia.
Rozległy się gwizdy i krzyki - INSPEKTOOOOR!!!! Zawołać inspektora ortografii!! Za chwilę zjawiła się pani w czarnym mundurze, okulary na nosie, gruby słownik w ręku. Źle - zawołała - zmazać natychmiast tę poprawkę!
Wdrapałem sie znowu na krzesło ze szmatą w ręku, tłum oszalał. Oszust! Ignorant! Niegramotny!- wrzeszczeli ludzie. Posypały się na mnie zgniłe pomidory. Czymprędzej schowałem się do kiosku i zamknąłem okiennice. W ciemności coś się poruszyło. Kto to? - zapytałem przerażony. To tylko ja, hipopotam - usłyszałem odpowiedź - jestem w takiej samej sytuacji jak ty. Zbliżyłem sie do niego, pomacałem w ciemności, poczułem ogromny pysk, mokry, spływały po nim łzy. Przytuliliśmy się do siebie i zasnąłem.

A tymczasem (43 lata temu) na jawie interweniowałem u Premiera PRL - KLIK.

09:46, pharlap
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 28 września 2015

28

Ile to może być? Chyba 28.

Ciekawe, że stosując poprawną rzymską notację trzeba użyć tyle samo znaków.

Tymczasem, to znaczy 44 lata temu, wiele nowego się wydarzyło - KLIK.

Tagi: X888
08:21, pharlap
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 września 2015

Dwa tygodnie temu pisałem o groźbie jaka stanowią dla rowerzystów ptaki - KLIK.

Oto moja odpowiedź ---

Bike Spike

Z lotu ptaka wyglądało to pewnie tak...

Bike Spike

Przejechałem demonstracyjnie pod gniazdami wielu ptaków. Żaden z nich nie wysunął dzioba z gniazda. To było pewne rozczarowanie, spodziewałem się pół tuzina ptaków nadzianych na te szpikulce.  Być może w niedzielę ptaki nie atakują. 

Tagi: na rowerze
08:39, pharlap
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 września 2015

 I EEEE

Kocham eeeee...

A mnie teraz trapi takie pytanie:
czy to już obojętność, czy jeszcze wahanie? 

Natomiast na pewno wydarzyło się to - KLIK.

Tagi: X888
08:28, pharlap
Link Komentarze (1) »
środa, 23 września 2015

Wczoraj byłem na basenie. W szatni moją uwagę zwrócił pan, który wycierał się ręczniczkiem o wymiarach 20 x 25 cm. Skąd ja to znam?

Z Japonii.

W Japonii byłem tylko raz, w 1997 roku, zimą, na północnej wyspie Hokkaido gdzie brałem udział w 3 maratonach narciarskich. Japończycy dość swobodnie interpretują termin maraton więc dwa z nich miały dystans w okoliczch 30 km.

Po maratonie w niewielkiej miejscowości Ohtaki wszyscy uczestnicy dostali darmowy bilet do łaźni. Gdy pakowałem do torby ręcznik i mydło mój gospodarz zwrócił mi uwagę - zostaw to, w łaźni dostaniesz wszystko co potrzebne.

Zgadza się - dostałem ręczniczek o wymiarach 20 x 25 cm. Obserwowałem więc innych i zachowywałem się jak oni. Rozebrałem się, połozyłem ubranie na półce, położyłem sobie ręczniczek na głowie i pomaszerowałem przez zasypany śniegiem ogród do basenu.
Tak - do basenu - tego nauczył mnie wczesniej mój gospodarz. W Ohtaki są gorące źródła więc gorąca woda z jakimiś minerałami dostarczana była za darmo. Mój gospodarz miał basen kąpielowy w domu i  każdego wieczora moczyliśmy się w nim przez pół godziny.
Odsiedziałem więc w basenie pół godziny - pod gołym niebem, z widokiem na ośnieżone galęzie drzew dookoła i ośnieżone szczyty gór w dali.

Wreszcie pora na właściwą łaźnię. W sali były rzędy pryszniców umieszczonych na wysokości około 1.5 metra, pod nimi małe plastikowe stołeczki, na półeczce butelka z płynem kąpielowym. Wymyłem się, opłukałem, pora na użycie ręczniczka. Nawet dość dobrze wchłaniał wilgoć, ale zanim dobrze się wytarłem musiałem go minimum 5 razy wyżąć. W rezultacie spociłem się tak, że pożądana była ponowna kąpiel.

Z ciekawością obserwowałem więc tego wczoraj spotkanego pana. Wycierał się niezbyt intensywnie, inna rzecz, że woda chyba się go tak bardzo nie trzymała. Tyłu ciała nie wycierał tylko trzepał się rozłożonym ręczniczkiem po plecach i innych rejonach ciała.
Szkoda, że Japonia nie figuruje już w moich planach.

Poniżej moje zdjęcie po zakończeniu maratonu w Ohtaki. Mam rozpięte buty bo spieszyłem się do łaźni...

Ohtaki 1997

wtorek, 22 września 2015

dinozaur

W niedzielę (20/9) wyszedłem na poranny spacer. Spojrzałem na swój cień i zasmuciłem się - więc głowa mi się tak skurczyła? Już od dawna myślę jak dinozaur, ale teraz staje się to zauważalne.

O czym więc myślał dinozaur podczas niedzielnego spaceru?
Nadchodzi zrównanie (u nas wiosenne) dnia z nocą czyli dzień powinien mieć dokładnie 12 godzin a wschód i zachód słońca powinny być tak samo odległe od południa czyli być o 6:00.
Tablica czasów wschodu i zachodu słońca dla Melbourne wygląda tak...

Czasy

Czyli w niedzielę dzień trwał prawie dokładnie 12 godzin (22 sekundy dłużej). Wschód był dopiero o 6:14 czyli jesteśmy nieco na zachód w stosunku do centrum naszej strefy czasu. Sydney jst za to mocno na wschód, u nich wschód słońca był już o 5:49.

Jak to, zrównanie 20/9? Przecież zrównanie dnia z nocą powinno być dopiero 23 września?
Dowiedziałem się, że ta różnica wynika z braku porozumienia. Astronomowie określają wschód i zachód słońca jako moment, w którym środek ciężkości słońca wyłania się zza/niknie za horyzontem natomiast geografowie biorą za podstawę moment, w którym pierwszy/ostatni skrawek słońca pojawia się lub niknie. 
Znalazłem nawet termin na to "geograficzne" zrównanie - exilux.
W dniu zrównania (23/9) dzień będzie trwalł już 12 godz i 7 minut.

Przy okazji zainteresowała mnie inna sprawa. Zrównanie dnia z nocą to po angielsku equinox. To zrozumiałe equal znaczy równy. Ale dlaczego słowo koński tłumaczy się jako equine?
Czy dlatego, że na koniu trzeba trzymać równowagę czy może przebywanie z koniem przywraca równowagę ducha? 

Mnie równowagę ducha przywracają wspomnienia czasów gdy jeszcze nie byłem dinozaurem, na przykład to - KLIK.

09:49, pharlap
Link Komentarze (8) »
niedziela, 20 września 2015

Ugly

UGL... YYYYY!

P.S. Po pięknej stronie są wspomnienia, tm razem radość pracy - KLIK.

Tagi: X888
11:45, pharlap
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 września 2015

Dzisiaj znowu zebrało mi się na pływanie. 
Czasami przepływam basen na wznak. Nad basenem wisil lina z choragiewkami sygnalizują, ze do końca basenu blisko. Wypatrywałem więc tej liny do czasu gdy uderzyłem głową w betonowy brzeg. Jak to dobrze, że pływam tak wolno :)
Okazało się, że na basenie prowadzono jakieś  prace instalacyjne i musieli na kilka minut zdjąć te linę. Na kilka minut - to się nazywa szczęście.

Tymczasem na lądzie... na lądzie mam szczęście trafiać na wyjątkowe osoby. O jednej z nich coś dzisiaj napisałem - KLIK, druga napisała cos sama o sobie - KLIK.

 

08:16, pharlap
Link Komentarze (4) »
środa, 16 września 2015

Regularnie gram w australijskiego totolotka.
Tu totolotków mamy chyba pięć - na kazdy dzień tygodnia inny. Ja obastawiam Ozlotto, którego losowanie odbywa się we wtorki. Wybrałem właśnie ten bo stawka najniższa - $1.20.

Na ogól sprawdzam wyniki na internecie, ale tydzień temu sprawdziłem w kiosku. Mogłem to zrobić dyskretnie, w kąciku gdzie jest szufladka w wynikami losowań, ale z miną zwycięzcy podszedłem do kontuaru i podałem swój kupon. W tym momencie zdałem sobie sprawę z dwóch powaznych zagrożeń -
1. Jeśli wygram poważną sumę, a moje mina na to wskazywała, to dowiedzą sie o tym wszystkie obecne wokół osoby. Było ich cztery, conajmniej jedna wyglądała nieco podejrzanie,
2. Jeśli jak wyżej to może totolotek mnie oszuka. To takie proste - wyświetlą na ekranie, że niczego nie wygrałem i zamiast oddać podany przez mnie kupon wydrukują nowy, przegrany.
Zanim zdołałem coś przedsięwziąć usłyszałem radosną fanfarę - wygrałem $14.70. 

Tak się ucieszyłem, że zapomniałem o drugim zagrożeniu. Jakże łatwo zmylić moją czujność :)

P.S. Na blogu wspomnień zakończyłem relację z pobytu w Anglii - KLIK.

wtorek, 15 września 2015

Fakt - w ostatnią niedzielę w moim kościele parafialnym odbył się chrzest. Ksiądz poprosil do ołtarza rodziców chrzestnych i naturalnych.
Nir jestem całkiem dokładny - ksiądz poprosił do ołtarza matki chrzestne i rodziców, ale jednak. Jeśli ktoś nieświadomy zapyta o rodziców chrzestnych to co odpowiedzieć? 

 
1 , 2