RSS
sobota, 31 października 2015

... nie ma siostry ani brata,
język lata jak łopata. 

 

Amby

Kilka dni temu odbierałem Ambrożego (4.5 roku) z przedszkola. Wszedłem do środka razem z 2-letnią Gracie. Ambroży z 4 kolegami siedzieli na drzewie uzbrojeni w grube kija, którymi groźnie wymachiwali. Na prawdziwym drzewie, nie takim jak powyżej.
Pomyślałem, że niełatwo będzie go zabrać z tego bojowego otoczenia. Ambroży chyba pomyślał to samo bo z groźna miną pomachał w moja stronę kijem. 
W tym momencie zauważył swoją siostrę. W mgnieniu oka zapomniał o swoich kolegach, kiju, bitwie...
- Gracie - zawołał przemiłym głosem - my little sister is here!
Zeskoczył z drzewa i uścisnął swoją siostrę.

Patrzyłem na to zdezorientowany. Ja w jego wielu i jeszcze przez wiele lat nie odważyłbym się pokazać swoim kolegom jakiegokolwiek śladu zainteresowania dziewczynkami.
Ale ja nie miałem ani siostry ani brata - jak w motcie. 

Nic dziwnego, że zostałem skarżypytą. Mój najnowszy donos tutaj - KLIK.

poniedziałek, 26 października 2015

5 miesięcy temu było tu tak - KLIK. Oczywiście kasztan Paderewskiego, zasadzony 111 lat temu. Napisałem wtedy (znaczy w maju tego roku, nie 111 lat temu), że na wiosnę będzie dobrze. Sprawdziło się...

 Kasztan

Widać juz malutkie kasztanki...

Kwiaty

Od maja pojawiło się w Ogrodzie coś nowego...

Tropik

Pięknie tu.

Zaś 40 lat temu było bardzo niepięknie - KLIK.

 

sobota, 24 października 2015

Dzisiaj w centrum Melbourne atmosfera jak w Monachium...

OktoberFest

Przed MacDonaldem stosownie ubrani celebranci przygotowywali się do zabawy ..

Oktober fest

Druga strona medalu przygotowywała się na zielonej trawce...

OktoberFest

Tymczasem w moich wspomnieniach najgorsze wydarzenia w mojej karierze zawodowej - KLIK.

Tagi: Australia
11:08, pharlap
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 października 2015

Przyzwyczailiśmy się, że internet jest bezpłatny. Za darmo korzystamy z google, wikipedii, facebooka, poczty. Również ten blog mogę pisać i udostępnić w internecie za darmo.

Istnieje powiedzenie, że jeśli coś nie kosztuje nic to pewnie jest również nic nie warte. Nie w pełnej rozciągłości się z tym zgadzam, ale w kwestii internetu - TAK. Coraz trudniej przebić się przez sterty śmieci żeby dotrzeć do poszukiwanej informacji. 
Do tego dochodza reklamy. Bardzo często, gdy wyłączam reklamowy filmik pojawia się dobrotliwe upomnienie - pamiętaj, że darmowy internet jest możliwy tylko dzięki reklamom. 
Pamiętam, oj pamiętam. Coraz trudniej te filmiki wyłączyć. Innych tricków w podsuwaniu reklam nie będę wyliczał bo każdy ich doświadcza. 

Zajrzałem na stronę AdBlock - KLIK. Jest to software, do blokowania reklam. Koszt - co łaska. 

Póki co, nadal bezpłatnie - kolejny odcinek wspomnień mojej szkolnej koleżanki - KLIK.

niedziela, 18 października 2015

Kilka dni temu byłem na koncercie z serii Mostly Mozart. Najlepiej wypadł III koncert brandenburski...

Muzyka jes t dobra na prawie wszystko. Na pewno na złamanie nogi, szczególnie jeśli wydarzyło się przed laty - KLIK.

wtorek, 13 października 2015

W Galerii Narodowej w Melbourne mamy właśnie wystawę "Skarby Ermitażu". Sporo obrazów, medalionów, porcelana. Bardzo dobrze zorganizowane. 
Firmowy sklep galerii oferuje wszelkiego rodzaju książki, karty, pamiątki. Również taką...

 Katarzyna

Słyszałem, że w Rosji obecnie bardzo modne są koszulki z wizerunkiem Putina. My zaczynamy od podstaw. Posłuchałem trochę opowieści pani przewodniczki - kampania czarnomorska dowodzona przez admirała Uszakow - łza się w oku kręci - ponad 60 lat temu oglądałem film o Uszakowie - kolorowy. Przewodniczka wspomniała, że po wygranej wojnie z Turcją, w 1791 roku podpisano w Yassach układ, w ramach którego nastąpiła aneksja Krymu przez Rosję.

Jakie to wszystko aktualne. 

Moje wspomnienia dotarły do 1975 roku, ale też sięgają do bardzo historycznych czasów i postaci - KLIK.

sobota, 10 października 2015

Znowu, tak jak rok temu - KLIK, tak jak 2 lata temu - KLIK, tak jak 3 lata temu... klik mi się zagubił. QuartettHaus czyli kwartety smyczkowe w pudełku z dykty.

W tym roku na pudełku wyrosły piękne drzewa ( w ubiegłych latach ich nie było)...

 QUartettHaus

W pudełku jest obrotowa scena, na której siedzi 4 muzyków. Dookoła mocno stłoczona widownia, około 40 osób. Bardzo blisko sceny, gdy skrzypek się dobrze zamachnął, odruchowo cofnąłem głowę do tyłu...

 Muzycy

W programie 2 kwartety. Pierwszy z nich to obowiązkowo Haydn. Kwartet Nr 62 - Emperor. Ta nazwa dotąd kojarzyła mi się z V koncertem fortepianowym Beethovena, ale nie sprzeczam się, Haydn był na pewno gorliwszym podwładnym cesarza Franciszka I. Najlepszy dowód to II część kwartetu - KLIK. Poznajecie Państwo? Ja poznaję - Deutchland, Deutchland uber Alles.
Mało tego, to samo jest w koncercie na trąbkę Haydna - KLIK
Nie wytrzymałem i poszukałem wyjaśnienia - proste - to jest hymn Boże chroń cesarza Franciszka - KLIK. Niemcy wykorzystali melodię Haydna dopiero w 1922 roku - KLIK.

Drugim utworem był kwartet Szostakowicza. Tego samego słuchaliśmy rok temu, nie mam nic przeciwko temu żeby wysłuchać go i za rok, albo wcześniej - KLIK.

Tymczasem moje wspomnienia grają hymn brytyjski - KLIK.

piątek, 09 października 2015

Google przywitało mnie dzisiaj takim obrazkiem...

Google zegar

605 rocznica astronomicznego zegara w Pradze - KLIK. Podaję link do anglojęzycznej wikipedii gdyż polska jest bardzo oszczędna w tym temacie.

605 lat, czyli zbudowany w 1410 roku, w Polsce głównym wydarzeniem było pewnie zwycięstwo pod Grunwaldem.

Zajrzałem do achiwum fotografii. W Pradze byłem 3 razy, ale tylko ostatni pobyt utrwaliłem na aparacie cyfrowym....

Zegar 2007

Która wtedy była godzina?
13:41, środa 7 marca. Jednak aparat cyfrowy ma swoje zalety.

09:50, pharlap
Link Komentarze (1) »
czwartek, 08 października 2015

Ostatniej niedzieli podczas rowerowej przejażdżki zauważyłem nowy znak drogowy...

Znak

Stacja naprawy rowerów. Wyglądało to tak...

StacjaStacja

Pomarańczowe pudełko po lewej to uchwyt na koło rowerowe. Na szarym kołnierzu przyczepione są przeróżne narzędzia, na dole po prawej pompka. 
Chętnych nie brakowało. Całe rodziny dopompowywały sobie koła. No tak, mało który rowerzysta ma ze sobą pompkę. Potwierdzenie znalazłem juz kilometr dalej.

Przy ścieżce rowerowej leżały dwa rowery, obok stali dwaj panowie, jeden z nich trzymał w ręku koło rowerowe.
Zatrzymałem się. Pan z kołem w ręku był dość młody o mocno gapowatym wyrazie twarzy. Pan obok niego był starszy, promieniował życzliwością i energią, przypominał mi przekrojowego Profesora Filutka. Niewątpliwie zatrzymał się żeby pomóc rowerzyście w kłopocie.

- O, jak ładnie, że się zatrzymałeś - zawołał Profesor Filutek. Oczywiście to niemożliwe żebyś miał materiały do naprawy dętki (tube repair kit).
- A właśnie, że mam.
- Niesamowite! - wykrzyknął entuzjastycznie Profesor Filutek. 
Ostrożnie wyciągałem z torby rowerowej gotowe do przyklejenia łaty. Młodszy pan przyglądał mi się z niepewnością. Profesor Filutek tez jakoś stracił entuzjazm...
- Ale my i tak nie możemy tego użyć bo nie możemy znaleźć dziury a do tego nie mamy pompki.
- Ja mam pompkę. Napompujcie dętkę to łatwo znajdziecie dziurę a potem w minutę się ją zaklei.
Sięgnąłem w głąb torby gdzie mam niedużą pompkę. Trochę to trwało gdyż w torbie jest wiele innych użytecznych rzeczy, na przykład książka. Profesor Filutek przerwał moje poszukiwania..
- Nie, nie.  My lepiej pójdziemy, to nie jest daleko...
Młodszy pan z kołem w ręku patrzył to na niego to na mnie zupełnie zdezorietowany.
- Ale przecież to się da naprawić w kilka minut.
- Nie, nie, dziękujemy ci bardzo. Lepiej będzie jak pójdziemy. 

Pojechałem więc dalej dumając o ludzkich charakterach.

O energicznej stronie mojego charakteru wspominam tutaj - KLIK.

wtorek, 06 października 2015

Co roku w połowie lipca pojawiały się w kioskach i na poczcie kalendarze. Wiele z nich było ilustrowanych zdjęciami australijskich krajobrazów. Co roku wysyłałem kilka do krewnych i przyjaciół. 

Nic dziwnego, że już ponad 2 miesięcy zaglądałem do kiosków i na pocztę - bez rezultatu. Już myslałem, że może przyszłego roku nie będzie.

W ostatnią sobotę pojawiła się pierwsza jaskółka...

 

Kalendarz

Dziecinne w stylu rysunki na temat Australii. Autor - Miroslav Sasek z Nowego Jorku. 

A więc w USA wierzą, że przyszły rok jednak będzie. Australijskiego kalendarza będę musiał poszukać na internecie.

Skoro o kalendarzu mowa to wspomnę, że u nas właśnie wprowadzono czas letni. Po angielsku nazywa się to daylight saving co jest oczywistym kłamstwem. Dosłownie ten zwrot tłumaczy się na oszczędność dziennego światła podczas gdy jest dokładnie odwrotnie - wstając o godzinę wcześniej używamy więcej dziennego światła.

U nas od ponad miesiąca kalendarzowa wiosna jednak faktycznie mamy już lato. Od 4 dni temperatury w Melbourne oscylują w okolicy 30C. W niedzielę podczas rowerowej przejażdżki napotkałem takie widoki...

ogrod skalny

PS. Na wspomnieniowym blogu czas cofnął się nieco  KLIK.

 
1 , 2