RSS
poniedziałek, 09 maja 2016
niedziela, 08 maja 2016

Dzisiaj trochę plotek z mojej ulicy.

W sobotę, koło południa usłyszałem pod oknem zespół jazzowy. Wybiegłem przed dom. Nie pod moim oknem, ale prawie naprzeciwko...

Jazz

Zaraz, zaraz... przecież ten dom próbowali już sprzedać w lipcu zeszłego roku.

Oto zeszłoroczna tablica informacyjna...

Działka

Proszę kliknąć w zdjęcie żeby przeczytać co pisałem wtedy.
Według mnie posiadłość miała szansę być sprzedana za $1.2 mln.

Na licytację przyszło wtedy sporo osób...

Kibice

Prosze kliknąć w zdjęcie aby przeczytać o przebiegu licytacji.

A więc wydawało się, że sprzedano za $1,380,000, ale z jakiegoś powodu tranzakcja nie doszła do skutku.
Oczywiście wiedzą sąsiedzi jak kto siedzi. Dowiedziałem się, że w momencie podpisywania dokumentów sprzedaży właścicielka otrzymała telefoniczną wiadomość, że podobna posiadłość została sprzedana za $1.5 miliona. Odsunęła kontrakt - półtora miliona, ani centa mniej.

To był lipiec 2016. Minęło 9 miesięcy, właścicielka zmieniła dwa razy agenta, no i mamy darmowy koncert na naszej uliczce.
Wróciłem do domu, za niecałe pół godziny orkiestra przestała grać, najwyraźniej zaczął się główny punkt programu. Nie zdążyłem jeszcze nałożyć sandałów a już zauważyłem ludzi wracających do samochodów.
- Co się stało? - zapytałem sąsiada.
- Właścicielka ustaliła cenę wyjściową na $1.5 miliona, gdy agent to ogłosił wszyscy rozeszli się.

Przyszedł mi do głowy pomysł - zaproponuję agentowi żeby przed następną licytacją wystąpił polonijny zespół folklorystyczny.

P.S. Obecna właścicielka kupiła tę posiadłość 4 lata temu za $850,000.

wtorek, 03 maja 2016

ZNN

ZNN, kocham cię!
Pragnę cię nocą i dniem.
A ZNN, jak szara mysz, stoi przy drzewie
i wcale o tej miłości nie wie... 

ZNN

Tagi: X888
11:22, pharlap
Link Komentarze (2) »
sobota, 30 kwietnia 2016

Życie do góry nogami ma to do siebie,
że trzyma się głowę w piasku, a korzenie w niebie...

Korzenie

11:05, pharlap
Link Komentarze (1) »
czwartek, 28 kwietnia 2016

... I nadal świeże. Piszę o tym tutaj - KLIK.

To już mój 120 występ gościnny - pełna lista tutaj - KLIK.

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Dzisiaj (25 kwietnia) obchodzimy w Australii ANZAC Day czyli święto żołnierza.

Okazją jest rocznica bitwy pod Gallipoli - 25/4/1915. Pisałem o tym kilka razy:
Historia bitwy - KLIK,
ANZAC Day i sprawa polska - KLIK.
Żołnierz, którego nie było - KLIK.

Wydawało mi się, że już więcej nic nie dodam do tego tematu, a jednak...

Znęcony piękną pogodą pojechałem dzisiaj na rowerze do miasta. W drodze powrotnej skorzystałem z pociągu. Koło mnie siedzieli dwaj panowie, weterani jakiejś wojny, którzy uczestniczyli w dzisiejszej paradzie. Na piersiach brzęczały im odznaczenia.
Jednym uchem przysłuchiwałem się ich rozmowie:
- A co ty masz na krawacie? Trupią czaszkę i piszczele? - spytał jeden.
Spojrzałem na krawat... 

Krawat

Nie byl dokładnie taki, ale zdecydowanie była na nim trupia główka.

- Tak, to znak załóg łodzi podwodnych - odpowiedział właściciel krawata.
Przyjrzałem mu się uważniej. Rzeczywiście, w klapie marynarki miał jakiś znaczek z napisem Submarines.

- Łodzie podwodne i piracki znak? - dziwił się pierwszy pan ( i ja też).
- A tak - odpowiedział - po raz pierwszy łodzi podwodnych na dużą skalę użyli Niemcy podczas I Wojny Światowej. Niektórzy, tradycyjni, dowódcy uważali to za niegodne. Wiadomo, żołnierz nie powinien walczyć z ukrycia.
Najlepiej w czerwnym mundurze i błyszczącym hełmie - dopisek mój.
I z tego powodu porównali łodzie podwodne do piratów. Brytyjski admirał, sir Arthur Wilson, stwierdził: "... to jest nie-angielskie... personel łodzi podwodnych powinien być powieszony jako piraci". Jego rodacy wykazali się poczuciem humoru i od tego czasu brytyjskie łodzie podwodne tradycyjnie ozdabiano piracką flagą - Jolly Roger - KLIK.

HMS Utmost -1-.jpg
Wikipedia - By Hampton, J A (Lt) Royal Navy official photographer.

Często warto podsłuchać co mówią starsi ludzie.

10:47, pharlap
Link Komentarze (2) »
czwartek, 21 kwietnia 2016

Mamo, popatrz, spoza chmur
wyjrzał słońca rąbek.
Cicho córciu, choć to ból,
zrobię dziesięć pompek... 

Pompki

Mamo, popatrz, bo nie dojrzę,
coś mi lata koło buzi,
spokojnie córciu, zaraz spojrzę
lecz wpierw przysiadów tuzin. 

Mamo, zobacz, tam dziewczynka 
buja się na huśtawce.
Spokojnie córciu, wesoła minka,
piętnaście podskoków i już patrzę.

Mamusiu, mnie się nudzi,
do domu może wrócimy.
Nie ma figury kto się nie trudzi,
trzy razy serię powtórzymy. 

 

niedziela, 17 kwietnia 2016

W niedzielę większość dnia spędziłem na trasie rajdu rowerowego dla kobiet - Ascent - KLIK.

Od lat uczestniczę w akcjach organizowanych przez Bicycle Victoria. Zazwyczaj jest to liczenie rowerzystów, za które otrzymuję dotację dla Stowarzyszenia św Wincentego. W tym roku musiałem opuścić lutowe liczenie, ale dostałem drugą szansę - community marshall na trasie rajdu.

Nie byłem pewien co oznacza ta funkcja, ale zorientowałem się w toku akcji. Rajd zaczynał się o 7 rano w związku z czym zbiórka ochotników wyznaczona była na 6:15 rano w związku z czym musiałem wyjechać z domu o 5:30 - brrrr.

Przed 7 podrzucili mnie na pierwsze stanowisko...

STanowisko 1

Zadanie oczywiste - własnym ciałem zatrzymywać pojazdy, które chciałyby skręcić w lewo. Oczywiście to żart, nie wolno mi nikogo zatrzymywać, mam tylko radzić i dziękować za wyrozumiałość i współpracę.
Wszyscy mieszkańcy otrzymali już miesiąc wcześniej dokładne informacje o ograniczeniach ruchu. Rzeczywiście, kilku kierowców na widok bariery wróciło do domu. Jeden zapytał czy może pojechać po mleko na śniadanie. Oczywiście, że może, ale nie w lewo.
- A na wprost? - zapytał.
To było podchwytliwe pytanie... 

No entry

... bo na drodze na wprost był zakaz wjazdu.
- Na wprost i w prawo? - zapytałem niewinnie.
Kierowca coś mruknął i pojechał na zakazaną drogę. To samo zrobiły jeszcze dwie osoby. 

W międzyczasie pojawiły się rowerzystki...

Rowerzystki

Było ich podobno około 600. Mój punkt był mniej niż 10 km od startu więc w ciągu godziny odprawiłem wszystkie panie gorącymi brawami i okrzykami zachęty. Najczęściej wołałem - let's the sun shine! 
I sprawdziło się...

Widoki

Dzień był piękny, temperatura trochę poniżej 20C, gdyby nie takie piękne widoki to jazda na rowerze byłaby najlepszym wyborem.

Tymczasem przeniesiono mnie na nowy punkt, 5 km przed metą. Jeszcze się dobrze nie zagospodarowałem a już, o 10:18, pojawiła się pierwsza rowerzystka...

Pierwsza

To było zaskoczenie - 95 km w ciągu 3 godz 18 min = 28.7 km/godz. Na bardzo górzystej trasie - brawo! Inna rzecz, że to musiała być osoba trenująca kolarstwo gdyż na następną rowerzystkę musiałem czekać prawie 20 minut. 

Tym razem moje zadanie było trudniejsze. Wprawdzie na pilnowanej przeze mnie drodze nie pojawił się żaden pojazd, ale tym razem rowerzystki nie podjeżdżały jak poprzednio, grupami, ale ciurkały pojedyńczo przez następne 3 godziny. Ile różnych pozdrowień można wymyślić? Wydaje mi się, że stosowałem conajmniej 15, najczęściej - keep smiling to the finish line!
Muszę przyznać, że przeważająca większość pań zdobyła się na uśmiech :) 

Mieszkańcy ulicy pod moją opieką nie mogąc nigdzie pojechać zabrali się za prace w ogrodzie, aż trójka strzygła zywopłoty. Byli dla mnie bardzo życzliwi, dwoje zaproponowało mi kawę. Oczywiście nie mogłem skorzystać, musiałem dopingować i zbierać uśmiechy w nagrodę.

Godzina 1:20, za 20 minut powinno się skończyć...

Ostatnia grupa

To już ostatnia grupa. Za chwilę pojawia się SAG vehicle...

SAG vehicle

SAG to skrót frazy support and gear - wsparcie techniczne. W tym przypadku oznacza zabranie z trasy rowerzystów, którym zabrakło sił. Tylko trzy? Brawo!.

A oto ostatnia uczestniczka a za nią sznur pojazdów towarzyszących...

Ostatnia

Na końcu autobusik zbierający pomagierów. Do bazy dojeżdżamy o 2:10, do domu - godzinę później.

Na wstępie wspominałem, że za mój czas i wysiłek otrzymuję dotację na organizację dobroczynną, Wysokość dotacji - $50. Za 10 godzin? Uważam, że było warto - za te setki uśmiechów :)

Tagi: na rowerze
13:38, pharlap
Link Komentarze (3) »
czwartek, 14 kwietnia 2016

Co takiego zbroiłeś mój panie,
żeby zasłużyć na takie lanie? 

Lanie

Lanie solidne, nie od parady,
że aż zostały czerwone ślady.

Pewnie tę nauczkę będziesz miał na względzie
i już drugiego lania nie będzie. 

Tagi: X888
11:13, pharlap
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Słońce i księżyc tworzyły razem z pięcioma innymi wędrowcami siódemkę planet i posłów, którzy sunęli w siedmiu kręgach różnych rozmiarów po grobli zodiaku...
Dwanaśnie było zmaków zodiaku i stanowiły one przystanki wielkiego obiegu. Były to miesiące w ilości dwunastu, po trzydzieści dni każdy...
Można było też uszeregować planety inaczej, po trzy i cztery... trzy wynosiła bowiem liczba władców zodiaku słońca, księżyca i Isztar. Ponadto była to liczba święta. Ona decydowała na górze i w dole o kształtowaniu wszechświata.
Z drugiej strony cztery stanowiło liczbę stron świata, którym odpowiadały pory dnia...
Co zaś wynikało jeśli pomnożyć trzy przez cztery? Dwanaście.
Józef śmiał się Eliezer zaś wznosił ręce i mówił:
- Adonai!

Tomasz Mann - Józef i jego bracia.

Minęło kilka tysięcy lat i wygląda to tak... 

77

---

77

---

 

T77777

 

Tagi: cytaty X888
12:10, pharlap
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 79