RSS
niedziela, 07 lutego 2016

16 stycznia napisałem pożegnalny wpis na wspomnieniowym blogu - KLIK.

Kilka dni później zajrzałem do blogu żeby odpowiedzieć na komentarze i zauważyłem coś dziwnego - licznik odwiedzin galopował jak szalony do góry...

Statystyka

Ponad 2,700 wejść ze strony gazeta. pl - a coż oni tam zmajstrowali? Ach tak...

Reklama

W dolnej linii, w środku: 38 lat życia spędziłem w głębokim PRL. Co prawda, to prawda. Że też tyle osób się na to złapało. Ciekaw jestem czego oczekiwali, ale chyba zawiedli się.

Gazeta.pl była tak miła, że kilka razy umieściła informacje o tym blogu w widocznych miejscach i za każdym razem następowała jednodnowa eksplozja odwiedzin poczym wszystko wracało do normy...

Statystyka

P.S. Nadal licze na to, że moi współwspominacze coś dopiszą do Dziecka Komuny. Dla mnie komuna skończyła się w momencie osiedlenia się w Australii w 1983 roku. Oni spędzili w komunie jeszcze 6 lat  6 bardzo ciekawych lat.

Tagi: bez rymu
11:43, pharlap
Link Komentarze (3) »
piątek, 05 lutego 2016

Gazetka zawiesiła działalność na prawie 3 lata gdyż redaktorzy zajęci byli studiami naukowymi.
Ukazała się ponownie w styczniu 1906 roku...

Rewolucja

Być może się mylę, ale wydaje mi się, że na lekcjach historii w czasach PRL nie studiowaliśmy zbyt szczegółowo rewolucji 1905 roku. Może rezerwowaliśmy siły na rewolucję 1917 roku? Wiele informacji podanych w wikipedii - KLIK - wydawała mi się nowa. 

Tekst autorstwa p. Stanisława Milewskiego jest długi więc przepisałem tylko wybrane fragmenty zachowując oryginalną pisownię ...

Wypadki, które zaszły w 1904 roku, były niespodziewane przez nikogo i doprowadziły do jeszcze bardziej niespodziewanych wyników. W lutym 1904 roku wybuchła wojna rosyjsko-japońska, z której wyszła zwycięzko Japonia...
Przegrana to dla Rosji bardzo wielka, ani jednaj wygranej bitwy, kompromitacja straszna, wykrycie złodziejstw i łapownictwa u sławnych generałów i bohaterów.
Oprócz tej hańby i wstydu wojna przyniosła i inne owoce.
Poruszyła ona lud, który uderzył w wielbicieli dworu ucisku i nędzy narodowej, który przemówił  właściwym sobie głosem: ujął sobie chleba, którego ma za mało i ulał krwi, której stracił za dużo....

W styczniu 1905 w Petersburgu i Moskwie wybuchł strejk wszystkich fabryk i zakładów przemysłowych, a za nimi poszła Warszawa i wszystkie większe miasta Królestwa i Cesarstwa, Krew polała się, a mnóstwo robotników po długim bezrobociu została się bez chleba.
Równocześnie ze strejkiem robotniczym wybuchł strejk młodzieży szkolnej, która opuściła rusyfikacyjne szkoły i zażądała szkoły polskiej. Żądanie zas synów i córek poparli rodzice.
Za nimi zaczęły się budzić inne warstwy społeczeństwa polskiego, zaczęła się akcja gmin, żądająca wprowadzenia do administracji języka polskiego i wogóle spolszczenia sądów i gmin.
Dalej całe społeczeństwo zażądało autonomii Królestwa z sejmem w Warszawie.
Cały rok 1905 to szereg strejków fabrycznych, kolejowych, służbowych i powszechnych. Te doprowadziły po części do polepszenia bytu jednostkom, lecz większa część uczestników zepchnęły w otchłań nędzy i głodu, pracodawców-fabrykantów pochnęły do bankructwa.
Pod grozą strejków, głównie kolejowych, które nietylko rujnowały dobrobyt kraju, ale i rząd, ten ostatni ogłosił konstytucję w dn 31 października 1905, stosunkowo liberalną, nie znosząca jednak samowładztwa i nie wprowadzona w życie...

Strejk szkolny dał pewne wyniki, dostaliśmy szkołę niższą i średnią (rozumie się prywatną), ale wyższe zakłady pozostały zamknięte...
...tomy można by o tym pisać, ja podaję tu bardzo krótki, jakby protokolik ubiegłych wypadków. 

--------

Myślę, że rewolucyjny nastrój udzielił się również redaktorowi. Oto jego komentarz na temat szlachty i herbów szlacheckich...

Herb

Cytuję:
Konstanty Różanowicsz. Szanowny Kochany panie K.R. herby a z nimi i szlachta utraciły już dawnoe znaczenie, teraz już tyle nie znaczą sławne czyny przodków, ile żyjącego człowieka, to też i p. życzymy zająć się czem innem niż spisywaniem herbów. 

-----

Mnie jednak rewolucja 1905 roku najbardziej kojarzy się z filmem...

1905

09:52, pharlap
Link Komentarze (3) »
środa, 03 lutego 2016

Podczas wakacji wielkanocnych poznałem wesołego pana. Nosił popularne w Polsce imię, ale wszyscy nazywali go Kuśwa. Ten przydomek to był wyraz, który nie schodził mu z ust. Śmiesznie brzmiało to w wykonaniu dzieci:
- Mamusiu, pan Kuśwa dał mi czekoladowe jajko.

Pan Kuśwa przyjechał do Australii wraz z falą solidarnościowej emigracji czyli w latach 1982/83. Znalazł pracę w farbryce opon Dunlop. Pracowało tam wielu świeżoprzybyłych Polaków. Majstrami i brygadzistami byli Jugosłowianie i chętnie przyjmowali Polakow do najprostszych prac.
Pan Kuśwa był potężnym osiłkiem więc dostał pracę przy transporcie opon. Ciężka fizyczna praca wymagająca wielkiej siły. Nic dziwnego, że po dość krótkim czasie doznał kontuzji kregosłupa. Ubiegał się o rentę inwalidzką, ale to trwało dość długo więc póki co przesunięto go do lekkiej pracy zastępczej - ocierać koledze pot z oczu.
Ten kolega, też Polak, był niezwykle wydajnym operatorem maszyny, w której przygotowywano metalowy szkielet opony. Trzeba było sprytnie ułożyć wiele drutów i nacisnąć guzik żeby prasa je zacisnęła. Nasz przodownik pracy robił to kilka razy szybciej niż inni, ale często musiał ocierać pot z czoła. Uznano, że jeśli ktoś go w tej jałowej czynności wyręczy to zwiększona wydaność pracy pokryje zarobki pomocnika.
Przydzielono pana Kuśwę. Robota szła jak z płatka, ale któregoś dnia panowie, jak to Polacy, zagadali się o polityce. Dyskusja była tak zażarta, że pan Kuśwa zasłonił koledze oczy w momencie naciskania guzika prasy. Rezultat - kilka obciętych palców.
- Jest mi za to wdzięczny - twierdził pan Kuśwa - dostał duże odszkodowanie, otworzył byznes i dobrze mu się powodzi. Bez tego odszkodowania dalej tłukłby te opony.

Pan Kuśwa dostał też jakieś odszkodowanie czy rentę, też prowadził jakiś skromny byznes. Kilka razy wspominał o zamiarze powrotu do Polski, że koledzy go namawiają, że żona oponuje. Wreszcie pojechał z wizytą.
Wrócił zdruzgotany.
- Przecież namawiali mnie, prawie prosili żebym przyjechał, a ja, kuśwa, siedziałem tu jak głupi.
Okazało się, że jego koledzy to obecnie (rok 1994/5) śmietanka polskiego byznesu.

Wreszcie zdecydował się na wizytę w Polsce żeby sprawdzić sprawy na miejscu. Na dworcu w Krakowie czekała na niego limuzyna. Zawiozła go do domu jednego z kolegów....
- To był, kuśwa, pałac. W Australii takiego, kuśwa, nie widziałem.
Pozostali koledzy byli podobnie urządzeni. Śmiali się z niego - małowierny - kolegom z wojewódzkich komitetów nie wierzył.
Wymieniał nazwy znanych mi przedsiębiorstw. Prywatyzacja - jak ktoś miał dojścia, to można było załapać się na każde z nich. 
Wrócił do Australii załamany.

Jednak koledzy tak całkiem o nim nie zapomnieli. Po pewnym czasie wrócił do Polski, dostał udział w jakimś cmemtarzu, potem doszła stacja benzynowa.

Pisząc moje wspomnienia z czasów PRL - KLIK - byłem sfrustrowany i zasmucony niemożnością znalezienia na internecie informacji o czołowych zakładach pracy z czasów komuny. Wszystko wyparowało. Wydaje mi się, że wizja czasów komuny, z których nie pozostało nic wartościowego była i jest wygodna dla wszystkich.

07:55, pharlap
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 01 lutego 2016

Sagan

Przyganiało saganowi saganaki -
a cóżeś ty wysoki taki?
A ty za to wyglądasz płytko -
odciął się sagan brzydko...

Saganaki 

Płytko. Płytko? - saganie,
gdy szybko chcesz przyrządzić śniadanie,
obtaczasz kawał sera w mące
i smażysz na mnie w oleju gorącem.
Wreszcie skrapiasz sokiem z plasterka cytryny ,
ot, całe kucharskie wyczyny.     ( KLIK )  

Po co, po co komu te pośpiechy? -
sagan na to grubym basem rzecze -
gdy rolnicy wracają pod strzechy
lub dziczyzna się w ognisku piecze,
to w saganie ziemniaki się gotują,
ludzie na posiłek się zwołują,
zaczyna się długa biesiada,
każdy gada, gada, gada... 
......... 

Zwróciłem uwagę na nazwę potrawy - saganaki. Na piewszy rzut oka wydało mi się, że to nazwa japońska, jak teriyaki. Okazuje się, że grecka - KLIK

saganaki

Na dodatek nie jest to nazwa potrawy, ale nazwa naczynia, na którym się ją smaży - patelnia z dwoma uszami.

Grecy przejęli tę nazwę i patelnię od Turków - sahan - płaska patelnia.
Nie powiedziałbym, żeby ona była taka płaska, ale zastanowiło mnie coś innego. Przecież słowo sahan to wyraźnie przodek polskiego sagana. Polska też miała liczne kontakty z Turcją , choć nieco inne niż Grecja.

Jak to sie stało, że w Polsce to naczynie tak wyrosło?

06:26, pharlap
Link Komentarze (4) »
sobota, 30 stycznia 2016

Australian Open jeszcze trwa więc mam oczywiście na myśli tenisistkę, Darię Gavrilovą, od kilku tygodni Australijkę...

Gavrilova

Australijczycy nadali jej przydomek Dasza, chyba ktoś musiał im to podpowiedzieć. Od początku zdobyła serca nowych rodaków spontaniczną radością na korcie. Chociaż spotanicznej złości też trochę było, ale dopiero na końcu.

Nawet ja spędziłem przed telewizorem kilkanaście minut i obejrzałem całego seta wygranego przez Daszę 6:0. Odszedłem w porę dzieki czemu nie wicdziałem porażki i złości.

Po angielsku mówi dobrze, ale czasem...

Tagi: sport
10:01, pharlap
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 stycznia 2016

polow

Pewien pan ryby łowił namiętnie,
i do zdjęć pozował chętnie.
Ryba nie pozowała,
bo głosu nie miała.
Tylko krwawiła smętnie.

ryba

czwartek, 28 stycznia 2016

Numer 13, rok 1904. Pod nową redakcją...

Tytul

Wiadomości krajowe (z wcześniejszego numeru)...

Wiadomości Krajowe

Wiadomości Krajowe - styczeń 1904...

Wiadomości Krajowe

Cytuję bo prawa strona nieczytelna:
5/1/1904. I. Donoszą nam, że o 5 1/2g (5:30) do si Rembówko przybyło trzech muzykantów (z Pałuk z Pajewa) po koledzie  zagrali także polkę, walca, oberka; więc korzystając z tego zaczęli tańczyć: kucharka, pokojówka, niańka, Ludmiła, Lech i Ziemowit M. a pani Antonina K. nie tańczyła żeby się nie pospolitować.
II. Ze wsi Rembówko donoszą, że 5/I 1904r. dawna kucharka Teofila z Charbińskich I-mo voto Chrabieńska, II-do voto Zembrzuska, III-io voto Sztrak-Wiśniewska wyjechała na stały pobyt z Rembówka do brata, który mieszka w Pawłówku.

Zart

Ostrzeżenie...

 Ostrzezenie

Zacytuję trzy ostatnie linijki :
... (Antonina) do tego czasu z pilnością i dokładnością wypełniała roboty, lecz teraz ogromnie się zleniwiła i już kilku panom nie wypełniła roboty na czas. 

Stopka redakcyjna...

Stopka

08:51, pharlap
Link Komentarze (4) »
wtorek, 26 stycznia 2016

Dzisiaj nasze świeto państwowe - Australia Day. Z tej okazji ogłaszają zdobywców tytułu Australijczyka Roku - Australian of the Year. 

W tym roku bardzo przypadli mi do gustu laureaci w kategorii juniorów - Young Australian of the Year. 

Taki oczywisty pomysł... KLIK.

Tagi: Australia
07:22, pharlap
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 stycznia 2016

Zaczęły się wizyty u osób proszących św Wincentego o pomoc.

Okres Świąt napawał radością i nadzieją. Nasi parafianie byli bardzo szczodrzy, stosy żywności do rozdania. Kilkadziesiąt paczek dostarczonych, przyjętych bardzo radośnie.

Teraz nastąpiło smutne przebudzenie...

Pani A - regularna klientka od lat. Dwie córki, starsza urodziła dziecko w wieku niecałych 14 lat i przebywa w ośrodku dla młodych matek. Pani A pod koniec ubiegłego roku zapowiadała, że wyprowadzi się z naszego rejonu, zamieszka w domu boyfrienda w innej dzielnicy. To miało nastąpić przed Świętami więc gdy dowiedziałem się, że paczkę świąteczną odebrała w starym miejscu zamieszkania zacząłem mieć obawy.
Potwierdziły się. Zgłosiła się po pomoc - boyfriend ją pobił i okradł. Kolega, który ją wizytował nie zauważył śladów pobicia, był zbyt delikatny żeby sprawdzać stan umeblowania, stwierdził tylko brak lodówki.

Pani B - młoda, bardzo atrakcyjna dziewczyna, matka 8-letniej dziewczynki. Córka mieszka z rodziną ojca - porwali ją - twierdzi pani B.
Ostatni raz wizytowałem ją w sierpniu. Nie wyglądało to całkiem źle. Masa zamków i spory pies miały odstraszać mężczyzn, którzy podobno wielokrotnie obrabowali jej mieszkanie. Była na programie odtruwania narkotykowego. Odtruli ją z "ice" , pozwalali używać jeszcze marihuany żeby nie byłoh zbyt dużego szoku. Była pod opieką kilku instytucji, które doradzały jej w sprawach finansowych i prawnych.
Wizytowałem ją w poniedziałek (tydzień temu) - tragedia. Nie byłem w stanie wiele zrozumieć z jej relacji gdyż okropnie bełkotała. Kolega, który mi towarzyszył był przekonany, że to rezultat używania narkotyków. Jedyna istotna informacja, któą zrozumiałem, to że za kilka dni ma spotkać się z córką po 2 latach zupełnej separacji. Mówiąc o tym rozpłakała się a ja pomyślałem ze smutkiem jakie też ona może zrobić wrażenie na 8-letnim dziecku.
I jeszcze jedno - znowu ma kłopoty bo nie stawiła się w terminie na interview w tutejszym ZUS. Pobiera bezrobocie w związku z czym ma obowiązek szukać pracy lub studiować i musi z tego składać okresowe raporty.
Ona ma szukać pracy? Czy to kpiny?
Rozumiem sytuację "ZUS" - albo bezrobotny albo inwalida. Na to drugie pewnie się nie kwalifikuje, wydaje mi się, że przy odpowiedniej opiece mogłaby stanąć na nogi. Niestety to co ja rozumiem przez odpowiednią opiekę pewnie oznaczałoby ograniczenie wolności więc zabawa trwa.

Pani C - w mieszkaniu ciemno. To żeby było chłodniej, tłumaczy nasza klientka. Właściwie nie jest źle - mówi. Tylko kłopot z 14-letnim synem. Uczęszczał do państwowej szkoły średniej i tydzień przed końcem roku szkolnego powiadomili ją, że  nie życzą sobie powrotu jej syna do szkoły po wakacjach. Jak tu zapisać do nowej szkoły podczas wakacji. Trudno, ale coś tam załatwia. Odprowadza nas do drzwi i dopiero teraz znajduję przyczynę jej seplenienia - brak wszystkich przednich górnych zebów. Ona też jest na bezrobociu.
Jakie ona ma szanse na znalezienie pracy? Ci , którzy tego od niej oczekują powinni najpierw wysłać ją do dentysty (w Australii jest bezpłatna opieka medyczna, ale nie obejmuje stomatologii). Byłem zbyt zaszokowany i zażenowany żeby jej spytać czy ma jakiś plan rekonstrukcji uzębienia.

Pani D - delikatna sprawa, bardzo chwiejna psychika, podczas wizytacji dobrze mieć plan ewakuacji gdyż kilka wizyt zakończyło się gwałtownym wybuchem.
Raport z poprzedniej wizyty informował, że pani D twierdziła , że jest w ciąży, że partner kopnął ją w brzuch i że obawia się co z tego wyniknie. Jej relacja była tak nieskładna, że koledzy, którzy ją wizytowali mocno wątpili w tę ciążę.
Tym razem nie było wątpliwości. Pani D promieniała szczęściem. Zbyt nerwowo, zbyt gwałtownie. Uśmiechałem się radośnie, ale mocno obawiałem się, że ta rozmowa to dla niej zbyt duży wysiłek emocjonalny, który może spowodować równie silną depresję.
Przynajmniej w tym przypadku mogliśmy pomóc w konkretny sposób - kilka elementów wyposażenia.
Reakcja oczywista - przesadna radość i wdzięczność. Nie odważylismy się spytać jakie ma układy z ojcem dziecka.
Boję się też myśleć o tym jak sprawę oceni Department of Human Services. Czy pozwoli jej wychowywać dziecko?

Pani E. Urodziła 3 miesiące temu córkę. To już jej trzecie dziecko. Starsza dwójka nie jest pod jej opieką. Z najmłodszym jest problem - nie może dostać aktu urodzenia gdyż nikt nie przyznaje się do ojcostwa. W związku z tym matka nie dostaje dodatku rodzinnego... w związku z tym nie może przekazać dziecka komuś kto się nim zaopiekuje.

Pani F - oj wystarczy na dzisiaj, przecież nasze Call Centre otworzyło się dopiero 2 tygodnie temu po noworocznej przerwie.

Pomyślności w Nowym Roku!

P.S. Nasza typowa pomoc to kupony na zakupy w supermarkecie (nie można ich użyć na zakupy papierosów i alkoholu) i kupony na zakupy w sklepach naszego stowarzyszenia (św Wincentego). Prócz tego możemy pokryć część rachunku za gaz, wodę, elektryczność oraz doradzić jak sobie poradzić z różnymi problemami.

niedziela, 24 stycznia 2016

Ambroży - lat prawie 5...

Prapoczątki...

- Dziadzia. Millions, millions, years ago all people were babies. Even pirates. Yes dziadzia?
Jak tu nie potwierdzić, chociaż jeśli chodzi o piratów to nie jestem pewien.

Koniec...

- Dziadzia, ludzie po śmierci idą do nieba na dwa lata. Nie, na dwa lata i dwa dni. A potem wracają na ziemię jako zwierzęta.
- A ty, jako jakie zwierzę chciałbyś wrócić na ziemię? Koń? Pies? Lis?
- Nie dziadzia, jako wąż.

Spytałem synowej czy Ambroży zetknął się z pojęciem reinkarnacji. Powiedziała, że nie.

PS. W tym drugim przypadku Ambroży również przedstawiał swoje poglądy po angielsku.

Tagi: dzieci
06:42, pharlap
Link Komentarze (2) »