Wpisy z tagiem: wymyślone

piątek, 10 lipca 2015

Chińcyki trzymają się mocno - KLIK

Tagi: wymyślone
04:13, pharlap
Link Komentarze (2) »
wtorek, 30 czerwca 2015

Wizję takiego systemu przedstawiłem juz 27 lat temu - KLIK.

Tagi: wymyślone
10:26, pharlap
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 września 2014

Wczoraj odbyłem wizytę charytatywną. Nowa klientka przedstwiła nam swoje dzieci. Imię jednaj z dziewczynek zabrzmiało dziwnie. Jak się to pisze - zapytałem.

- Nevaeh - odpowiedziała matka - czytane od tyłu znaczy Niebo.

Co za pomysł - pomyślałem i zrobiło mi się gorąco - moje imię czytane fonetycznie od końca znaczy.... 

Tagi: wymyślone
11:02, pharlap
Link Komentarze (4) »
środa, 16 lipca 2014

Shikiro Mifune wyszedł z pracy. Był wczesny marcowy wieczór, powoli zapadał zmrok, na niebie kłębiły się czarne chmury. Czuł okropny ból głowy. Zatrzymał samochód koło baru Metro i wstąpił na kawę. W barze było prawie pusto. Przy jednym stoliku siedziało kilku pracowników elektrowni. Popijali piwo i rozmawiali. Shikiro usiadł w odległym roku, wypił duży łyk kawy i zamkął oczy.

Na dźwięk telefonu otrząsnął się. Dzwoniła Susuko, jego żona. 
- Tso z tobą? Gdzie jesteś? - w jej głosie słychac było niepokój.
Tso z tobą - Shikiro uśmiechnął się. Lekkie seplenienie dodawało jej dziecięcego uroku.
- Wstąpiłem do Metro, strasznie boli mnie głowa, zaraz pojadę do domu.
- Właśnie chcialam ci powiedzieć, że my już kładziemy się spać. Wszyscy czujemy się jacyś ospali.
- W porządku. Dobranoc, Wejdę bardzo cicho.
- Dobranoc.

Sięgnął po kawę. Od stolika w rogu dobiegały dość wyraźne szepty...
- Tną koszty na każdym kroku... zrezygnowali z projektu wprowadzenia robotów...
- To jest skandal od samego początku - stacja awaryjnego zasilania jest na tym samym poziomie co elektrownia...

Dopił kawę, ból w głowie nadal lekko ćmił. Wyszedł na zewnątrz. Idąc do parkingu zauważył jakiś ruch przy pojemniku ze śmieciami. Przyjrzał się uważniej - kilka szczurów zbiło się w gromadkę i popiskiwało. Przygotowują się do ucieczki z tonącego okrętu - zażartował.

Gdy dotarł do domu Susuko i dzieci już spali. Na stole stał obiad gotowy do podgrzania, ale Shikiro nie czuł głodu. W głowie znowu narastał ból. Przypomnial sobie szepty w Metrze - tną koszty na każdym kroku... tną koszty na każdym kroku... tną... tną.
Wzdrygnął się, jedyne co chciał to szybko położyć się spać. Cicho rozpakowywał teczkę gdy nagle wydało mu się, że słyszy jakieś szepty. Rozejrzał się, złudzenie. Ale za chwilę szept powtórzył się, dobiegał od strony ściany. Shikiro podszedł bliżej i zauważył źródło "szeptów" - wskazówka barometru opadła do samego dołu i tam dygotała zaczepiając się o krawędź skali i powodując lekkie szmery.

Szepty w baro-metrze - zażartował Shikiro. Takie niskie ciśnienie, nic dziwnego, że boli mnie głowa. Sięgnął po barometr, żeby uwolnić zaczepioną wskazówkę i przez nieuwagę wypuścił go z ręki. Ciężki, solidny, przyrząd uderzył w ziemię z hukiem, roległ się brzęk tłuczonego szkła.
- Tso na miłość boską tu się wyrabia? - Susuko stała w drzwiach sypiani i patrzyła półprzytomnie na męża.
- Coś ty powiedziała? Powtórz powoli - w głosie Shikiro słychać było napięcie.
- Tso-na-mi-łość ...  tso-na-mi... - Susuko przerwała. stała chwilę z otwartymi ustami - tsu-na-mi - wyszeptała.
- Tsunami - powtórzył Szhikiro - szybko pakuj dzieci razem w pościelą do samochodu ja wezmę trochę prowiantów.
Oboje zwijali sie w milczeniu jak automaty. Za kilka minut byli w samochodzie i jechali na zachód, w stronę przeciwną od morza. Po kilkunastu minutach dotarli do granic miasta.

Fukushima dziękuje ci za wizytę. Odwiedź nas znowu - oznajmiała tablica na poboczu szosy.

Shikiro skoncentrował wzrok na szosie. W samochodzie słychać było szepty - Susuko odmawiala pacierze. 

PS. Wpis dedykuję FidrygaUce - KLIK - z okazji jej powrotu do blogowania.