Wpisy z tagiem: cytaty

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Słońce i księżyc tworzyły razem z pięcioma innymi wędrowcami siódemkę planet i posłów, którzy sunęli w siedmiu kręgach różnych rozmiarów po grobli zodiaku...
Dwanaśnie było zmaków zodiaku i stanowiły one przystanki wielkiego obiegu. Były to miesiące w ilości dwunastu, po trzydzieści dni każdy...
Można było też uszeregować planety inaczej, po trzy i cztery... trzy wynosiła bowiem liczba władców zodiaku słońca, księżyca i Isztar. Ponadto była to liczba święta. Ona decydowała na górze i w dole o kształtowaniu wszechświata.
Z drugiej strony cztery stanowiło liczbę stron świata, którym odpowiadały pory dnia...
Co zaś wynikało jeśli pomnożyć trzy przez cztery? Dwanaście.
Józef śmiał się Eliezer zaś wznosił ręce i mówił:
- Adonai!

Tomasz Mann - Józef i jego bracia.

Minęło kilka tysięcy lat i wygląda to tak... 

77

---

77

---

 

T77777

 

Tagi: cytaty X888
12:10, pharlap
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 kwietnia 2016

W ubiegłych tygodniach, za sprawą pewnej dyskusji - KLIK, dwukrotnie nasunął mi się na klawiaturę temat tłumaczenia książek. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności dwa dni temu miałem okazję spotkać się z TŁUMACZEM...

M. Weyland

Nie wahałem się użyć dużych liter gdyż pan Marcel Weyland przetłumaczył na angielski Pana Tadeusza - KLIK.
Tłumaczeń Pana Tadeusza na angielski było kilka. Pierwsze białym wierszem. Poniżej pierwsze linie inwokacji w kolejnych tłumaczeniach - źródło wikipedia - KLIK

"Lithuania, my fatherland! You are like health;
How much you must be valued, will only discover
The one who has lost you..." tłumaczenie Katie Busch-Sorensen

"O Lithuania, my country, thou
Art like good health; I never knew till now
How precious, till I lost thee..." - tłumaczenie Kenneth R. Mackenzie

"Lithuania, my country! You are as good health:
How much one should prize you, he only can tell
Who has lost you..." - tłumaczenie Marcel Weyland.

Dla mnie, Polaka znającego Pana Tadeusza od dziecka, tłumaczenie M. Weylanda było oczywiste - to jest mickiewiczowski, Pana-Tadeuszowy, 13-zgłoskowiec. Zastanawialiśmy się jednak czy to brzmi naturalnie dla Anglosasa, który nie ma tego typu skojarzeń.
Pan Weyland, który jest również bardzo dobrym deklamatorem, zwrócił uwagę na rozłożenie akcentów w mickiewiczowskiej strofie. 13-zgłoskowy wiersz dzieli się wyraźnie na 2 części - 7 i 6 sylab a zatem akcent pada na 6. i 12. zgłoskę. Akcent w sylabach 1-5 i 8-11 nie jest z góry określony co nadaje wierszowi lekkość i swobodę.
9-zgłoskowiec Kennetha MacKenzie po kilku liniach staje się nieznośnie jednostajny.

Po przetłumaczeniu Pana Tadeusza pan Marcel Weyland nie osiadł na laurach lecz przetłumaczył wiele polskich utworów poetyckich - SŁOWO - Dwieście lat poezji polskiej - KLIK. Mieliśmy okazję wysłuchać kilku z nich, również Lokomotywy Tuwima, proszę posłuchać - KLIK.

We wspomnianym wyżej zbiorze poezji polskiej nie zabrakło oczywiście rozważań na temat trudnej pracy tłumacza/tłumaczki...

Bajka o sześciu tłumaczkach

Sześć tłumaczek w ramach nieuzgodnienia
tłumaczyło tę samą powieść w oparach natchnienia;
pierwszej wyszedł poemat oktawą,
drugiej coś ze sportu: "Kiszka, brawo!(*)",
trzecia przywiozła powieśc historyczną
p.t. "Zamierzchłe czasy",
czwarta rewelację w trzech tomach (nieomal klasyk!),
piąta reportaż "Tam gdzie był dół",
szósta - "O hodowli pszczół".

Pytanie: skąd ta historia dzika?

Odpowiedź: Żadna nie znała języka.

Morał, czyli pouczenie:
Więc po co sięgać do oryginału?
Zamiast jednego, sześć dzieł powstało. 

Konstanty Ildefons Gałczyński

* Kiszka - chodzi o czołowego polskiego spintera lat powojennych Emila Kiszkę - KLIK

Pan Marcel Weyland, w swoim tłumaczeniu, zaktualizował ten fragment na: "Roaldinho, bravo!".

Tagi: cytaty
11:16, pharlap
Link Komentarze (3) »
czwartek, 24 marca 2016

Kontynuuję wątek tłumaczeń z języków obcych zainspirowany blogowymi rozważaniami na ten temat - KLIK.

Niedawno przeczytałem informację, że szykuje się nowe tłumaczenie W poszukiwaniu straconego czasu M. Prousta - KLIK (poprzednie tłumaczenie było autorstwa Tadeusza Boya-Żeleńskiego).

Dlaczego tłumaczyć po raz drugi?
Polecam lekturę zlinkowanego powyżej artykułu tłumaczki - pani K. Rodowskiej. Argumenty są ciekawe i jak dla mnie przekonujące. Dla zachęty wspomnę tylko, że zmienione zostanie nawet tłumaczenie tytułu powieści. Nowy tytuł - W poszukiwaniu utraconego czasu.

Pomarudzę tutaj nad tłumaczeniem dzieła znacznie mniejszych rozmiarów, w którym nowi tłumacze również zmienili tytuł...

Ojczyzna Planeta

Po lewej wydanie Pax z 1957 roku, tłumaczenie Maria Morstin-Górska. Po prawej wydanie Państwowego Instytutu Wydawniczego z 1960 roku, tłumaczenie Wiera i Zbigniew Bieńkowscy.

O ile w przypadku Prousta pani Rodowska przytacza istotny argument - w ciągu 80 lat język się zmienił, to w przypadku książki Antoine de Saint Exupery tłumaczenia dzieli zaledwie 3 lata.

Dlaczego w czasach "komuny", kiedy prawie wszystko było wspólne, ktoś zlecił ponowne tłumaczenie niedawno wydanej książki? To może być ciekawa sprawa, ale niestety nie mam możliwości przeprowadzenia śledztwa.
Widzę, że wszystkie wznowienia książki korzystają z tłumaczenia pp. Bieńkowskich.

Przez długie lata to była dla mnie bardzo ważna książka, poczynając od tytułu. Tego z pierwszego tłumaczenia - Ziemia - ojczyzna ludzi.
Ojczyzna - miejsce, z którego pochodzimy. To coś całkiem innego niż planeta - ciało kosmiczne, na którym mieszkamy.
Inna sprawa, że tytuł oryginału jest bardzo lakoniczny: Terre des hommes - Ziemia ludzi. Dla mnie ten tytuł jest bliższy terminowi ojczyzna. Ziemia ludzi - nasza ziemia - nie w kategorii właśności tylko przynależności.

Dla rozweselania podaję tłumaczenie tytułu na angielski - Man and His World - Człowiek i jego świat - to wygląda mi raczej na tytuł broszurki popularno-naukowej. Nie dziwię się, że korzystając z takich tłumaczeń arcydzieł literatury światowej, Anglosasi mogli sobie wyrobić przekonanie, że jedyna literatura warta czytania powstaje w jezyku angielskim.

Wrócę do rozwazań na temat problemów tłumaczenia książki przetłumaczonej zaledwie 3 lata wcześniej.
Czy w dziedzinie tłumaczeń obowiązuje prawo autorskie? Wydaje mi się, że tak. W takim razie, ile zdań można przetłumaczyć w ten sam sposób jak we wcześniejszym tłumaczeniu?
Patrząc na poniższy fragment, dochodzę do wniosku, że ani jednego.

Oto tłumaczenie prologu przez Marię Morstin-Górską...

Prolog1

A tutaj tłuamczenie pp. Bieńkowskich...

Prolog2

Przyznam się, że drugą książkę kupiłem tylko dlatego, że był w niej, niedostępny w samodzielnym wydaniu, Nocny lot.

Jak wspomniałem na początku zmiana tytułu mi się nie podobała i to rzutowało chyba na odbiór całego tłumaczenia - wydało mi się robione na siłę.

Tagi: cytaty
07:17, pharlap
Link Komentarze (4) »
czwartek, 17 marca 2016

Mam na myśli modlitwę przed komunią:
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata...

Pamiętam jeszcze ze szkolnych lat wersję łacińską:
Agnus Dei qui tollis peccata mundi...

Przez 40 lat nie zastanawiałem się nad dokładnością tłumaczenia. Dopiero w Kuwejcie, gdy usłyszałem chór złożony głównie z Filipińczyków, którzy śpiewali:
Lamb of God, who takes away the sins of the world...

Take away? Tak jak w barze oferującym dania na wynos? Grzechy na wynos? Rozśmieszyło mnie to, myślałem, że może to jakiś uproszczony angielski - pidgin English. Okazało się, że nie, to oficjalna wersja.

Jakże cudowna wydała mi się wtedy wersja polska. Gładzisz znaczy zabijasz, ale również głaszczesz, wygładzasz.
Tak jest - zabicie grzechu, przebaczenie - to tylko część procesu. Poczucie winy musi się zabliźnić, trzeba je wygładzić, pogłaskać. Że też tylko Polakom przyszło to głowy? W innych krajach to źródło zarobków dla psychologów.

Ciekawe rozważania na ten temat snuje Kazimierz Brandys w książeczce Dżoker:
"Kilka lat temu spytałem, co się dzieje z odpuszczoną winą. Nikt nie dosłyszał...
No dobrze, ale jednak przypuśćmy: skrzywdziłem Panią, złamałem Pani życie. Pani mi przebaczyła - i co dalej?
Czy sprawa została załatwiona i można uznać ją za niebyłą? Powiedzmy, że Pani ją sobie rozwiązała, pięknie, a ja? Czy mi już wolno zatańczyć? Złamałem Pani życie, Pani mi odpuściła, czy to znaczy, że moja wina przestała istnieć - czy nie, czy jeszcze muszę coś zrobić? 
Więc może mam cierpieć? Cierpiałbym gdyby mi Pani nie odpuściła, natomiast w tej sytuacji, po przebaczeniu, chyba powinienem trochę inaczej cierpieć. Ale jak: mniej czy więcej? Coś mi się tu nie zgadza. Wszystko byłoby jasne, gdyby Pani powiedziała: nie mogę panu odpuścić, niech panu Bóg odpuści."
Tak jest - niech Baranek Boży zgładzi pana grzech. 

 Pozwolę sobie jeszcze kontynuować narrację K. Brandysa...
"... najlepiej takie sprawy załatwia Sienkiewicz: przeskakuje otchłań w kaloszach pożyczonych od księdza proboszcza.
Polak przebacza Niemcowi, który wyłupił mu oczy i zamęczył córkę. Zamiast go powiesić puszcza go wolno, po czym Niemiec własnoręcznie się wiesza na drzewie...
Pan Henryk był dobrym scenarzystą. Wiedział, że masy odbiorców po przebaczeniu będą domagać się kary. Pogańskie: wina-zemsta zastąpił katolickim: wina-przebaczenie-kara. Rezultat ten sam: Niemiec wisi".

Poprosiłem google translate o sprawdzenie łacińskiego słowa - tollis. Wpisywałem litera po literze, gdy wpisałem toll pojawiło się tłumaczenie - myto, cło. Świetnie, dokładnie takie znaczenie ma angielskie słowo toll. Dalej - tolli - brać, przejąć. To drugie znaczenie mi odpowiada - wziąć na siebie. 

Sprawdziłem jeszcze tłumaczenie z łaciny na francuski - prendre - zabrać, i na niemiecki - eliminiert. To ostatnie brzmi jak rozkaz egzekucji, nie zaskoczyło mnie to.

Tagi: cytaty
10:25, pharlap
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 14 marca 2016

"All day I had been overwhelmed by the sense of freedom.
Up here, away from roads and fences, it occurred to me,
that because my horses were free, they had nowhere to run
".
Tim Cope - On the trails of Genghis Khan.

 "Cały dzień byłem przepełniony poczuciem wolności. Tutaj, na górze, z dala od dróg i płotów, dotarło do mnie, że ponieważ moje konie są wolne, to nie mają dokąd uciec".

Podkreślenie moje. Nie ma dokąd uciec - to według mnie doskonała definicja wolności.

Tagi: cytaty
09:02, pharlap
Link Komentarze (2) »
wtorek, 23 czerwca 2015

Adam i Ewa opuszczali Raj ze wstydem i strachem. Towarzyszyły im zazdrosne spojrzenia zwierząt mięsożernych, które w raju musiały zadowolić się owocami i jarzynami i jeszcze na dodatek udawać, że im to smakuje.

Jose Saramago - Cain - tłumaczenie własne.

Od dawna dręczyło mnie pytanie - dlaczego zwierzęta zostały wypędzone z Raju? Adam i Ewa zostali ukarani za grzech - odtąd będą doświadczać bólu, cierpieć głód i chłód a na koniec umrą. Ale zwierzęta nie popełniły żadnego grzechu. Więc dlaczego i one?
Cytowana wyżej książka uświadomiła mi, że zwierzęta nie zostały wygonione z Raju. One żyły już od dawna na tym padole łez. Żyły także w Raju, ale wcale nie wiadomo czy nie zazdrościły swoim ziemskim kuzynom ich wolności od rajskiej dyscypliny.

Tagi: cytaty
08:43, pharlap
Link Komentarze (3) »
wtorek, 26 maja 2015

Korzystając z ładnej pogody poszedłem na spacer z kijkami. Moja trasa przecinala ruchliwą ulicę. Czekałem na światłach gdy poczułem czyjeś spojrzenie na plecach. Odwróciłem się - za mną nie było nikogo, ale nieco dalej, na wystawie sklepu, jarzyła się żółta plama. Podszedłem do wystawy - ach to znowy Ty...

Pocałunek

Gustav Klimt - Pocałunek

Pocałunek Klimta - dla niektórych Niebo.

…przyciągnął mnie do siebie. Opierałam się, ale on nie ustępował. Bliżej, bliżej i w końcu pocałował mnie – to było najgorsze – dotknął moich ust językiem. To zakończyło wszelkie złudzenia uczucia. Jakże czekałam na ten moment i jak obrzydliwy się okazał. Nigdy nie zapomnę tego rozczarowania. Pocałunek Klimta, pocałunek Burckharda. Niebo i Piekło. Przepaść przed moimi oczami - KLIK.

Tagi: cytaty
08:31, pharlap
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 listopada 2013

Pisarz to człowiek, któremu pisanie przychodzi trudniej niż innym ludziom.

Tomasz Mann - źródło TUTAJ.

Tagi: cytaty
11:22, pharlap
Link Komentarze (1) »
piątek, 27 września 2013

... gdy się przebywa w mieście Cooktown

Ja tam byłem i zobaczyłem:

..miejsce gdzie kapitan lądował,
kopczyk co z kamieni ktoś zbudował,
pomniki dwa
i muzeum, że ha! 

 

LandingLanding

kopiecPomnik

Cookmuzeum

No i  wreszcie,
wierzcie lub nie wierzcie,
historyczne schody,
rzadkiej urody,
a na nich tyrysta niemłody.
Ale niestety,
to schody dla królowej Elżbiety.
Gdy ja się tam wdrapałem,
to królowej już nie zastałem :( 

 

Schody

W muzeum, zgadnijcie pod czyim wezwaniem, zauważyłem tablicę w cytatami słynnych ludzi na temat dzielnego kapitana...

tablica

Jeden z nich przypadł mi szczególnie do gustu..

nursery rhyme

 

Nursery rhyme - dzieci miały kapitana Cooka na tyle dosyć, że upamiętniły go w dziecięcej rymowance. Dzięki moim wnuczętom słyszałem około setki takich rymowanek, ale żadna z nich nie dotyczyła postaci historycznej. Czyżby kapitan Cook był jedynym wyjątkiem?


Captain Cook chased a chook
All around Australia
He lost his pants in the middle of France
And found them in Tasmania

Captain Cook chased a chook
All around Australia
The king of France
Kicked him in the pants
And made him do a Chinese dance

Captain Cook, the dirty old chook
Went sailing down the river.
He caught his cock on a rock
And ate it off for dinner.

Źródło - TUTAJ.

Hmm, ta ostatnia zwrotka.. och te dzieci, tylko żarty im w głowie.

niedziela, 19 maja 2013

"..a child is like a small, unfinished God."
Carlos Fuentes - Vlad

Niedokonczony

Tagi: cytaty
07:25, pharlap
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2